Pismo Związku Polaków na Łotwie

Zjazd ZPŁ

Tegoroczny Zjazd Związku Polaków na Łotwie odbył się 20 marca w Dyneburgu, w auli Polskiego Gimnazjum Państwowego im. Józefa Piłsudskiego. W obradach zjazdu udział wzięło 122 delegatów, reprezentujących 1344 członków z 15 oddziałów Związku, obecni byli również kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Rydze – radca-minister Janusz Dawidowicz oraz goście z Polski – wiceprezes Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" – Wiesław Turzański i wiceprezes Zarządu Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" – Michał Dworczyk.

Od lewej – wiceprezes Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" Wiesław Turzański, osoba duchowna, konsul Janusz Dawidowicz, prezes ZPŁ Wanda Krukowska. W drugim rzędzie od prawej – Michał Dworczyk, wiceprezes Zarządu Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska".

Obrady zjazdu poprzedziły krótki koncert chóru "Promień" pod batutą Gertrudy Kiewisz i zespołu "Kukułeczka" oraz tradycyjne błogosławieństwo księdza. Następnie sprawozdanie ze swojej dwuletniej kadencji złożyła ustępująca prezes Wanda Krukowska. Zwróciła m.in. uwagę na trudną sytuację w szkołach polskich na Łotwie, spowodowaną nowymi zasadami finansowania szkolnictwa i stagnacją gospodarczą w państwie. Sytuacja w polskich szkołach podstawowych w Jekabpilsie i Krasławiu jest szczególnie niepokojąca. Do kłopotów szkół polskich nawiązał nieco później w swoim wystąpieniu również konsul J. Dawidowicz.

Chór "Promień" pod kierownictwem Giertrudy Kiewisz.

Delegaci zaaprobowali sprawozdanie komisji rewizyjnej i w głosowaniu ocenili pracę Zarządu Głównego jako "dobrą". Mimo że zjazdy sprawozdawczo-wyborcze ZPŁ od lat przebiegają rutynowo, bez ostrych (niestety również konstruktywnych) dyskusji i zmian osobowych w ścisłym kierownictwie związku, to jednak wybory nowego prezesa i wiceprezesów zawsze kryją pewną intrygę i powodują ożywienie na sali. Tak było również w tym roku w Dyneburgu. To, że na stanowisko prezesa ZPŁ ponownie kandyduje niestrudzona Wanda Krukowska nikogo specjalnie nie zaskoczyło. Inaczej było z Edwinem Puke – drugim kandydatem i wiceprezesem Klubu Kultury Polskiej (KKP) "Polonez" w Rydze, osobą mało lub w ogóle nieznaną wśród większości delegatów. Musiał się przedstawić i zaprezentować swój program.

Powiedział, że jest synem śp. Wandy Puke – założycielki Klubu Przyjaciół Polski "Polonez" w Domu Kultury Budowniczych w 1978 roku w Rydze, że dotąd specjalnie się nie udzielał działalności polonijnej, ale teraz chciałby na stanowisku prezesa zrobić coś dobrego dla związku, Polonii. Ot, chciał połączyć w lutym KKP "Polonez" z Oddziałem Ryskim ZPŁ. Ale nie udało się, trudno. Nie powiedział wprawdzie, czy chcieli tego również członkowie "Poloneza", czy była to decyzja kolegialna. Okazuje się, że nie. Szkoda, kandydat na prezesa ZPŁ powinien wiedzieć, że decyzje podejmowane w związku i oddziałach są wyrazem woli większości, tak przynajmniej stanowi statut stowarzyszenia. Dotyczy to również inicjatyw indywidualnych, podejmowanych w imieniu związku na zewnątrz. Powinny być uzgadniane z Zarządem Głównym. Takie są reguły gry.

Niespodzianki nie było, Wanda Krukowska została wybrana na prezesa po raz kolejny – szósta kadencja! Mało tego – również na wiceprezesów ZPŁ wybrane zostały te same osoby – prezes Oddziału ZPŁ w Jelgavie Maria Kudriawcewa i prezes dyneburskiego "Promienia" Ryszard Stankiewicz. Trzecia kadencja! Zaskakująca "stabilność". Ryga znowu została za burtą, szkoda, ale odniosłem wrażenie że specjalnie nie zabiegała o dostanie się na mostek kapitański.

Wybory wiceprezesów nie można jednak określić inaczej jak obciach. Po wyłonięciu dwóch kandydatów prezydium nie wiedziało, co począć z trzecim, zgłoszonym na sali i... chciało go poprostu odrzucić, argumentując, że statut ZPŁ przewiduje wybory tylko dwóch wiceprezesów. Spowodowało to uzasadniony sprzeciw części delegatów – czym bowiem kandydat na wicepresa, zgłoszony w trzeciej kolejności, jest gorszy od dwóch pierwszych? Ma o tym zadecydować zjazd, a nie prezydium. Trzecim kandydatem był wspomniany już Edwin Puke, który przepadł w końcu również w zabiegach o wiceprezesostwo. Pewnej pikanterii wyborom wiceprezesów dodawał fakt, że prezydium składało się z dwóch ustępujących i ponownie wybranych wicepresów ZPŁ.

Edwin Puke: "Chciałem połaczyc "Poloneza" z Oddziałem Ryskim ZPŁ. Nie udało się".

Niezrozumienie budził brak na zjeździe przedstawicieli Związku Młodych Polaków na Łotwie, nie przesłali nawet pozdrowień. Podobno zostali zaproszeni. Może nie mieli czym i jak dojechać? W końcu Dyneburg, to nie oddalona o kulkanaście kilometrów od Rygi Jurmala. Czy wysyłając zaproszenie ZPŁ o tym pomyślał?

Związek Polaków na Łotwie wybrał nowe – stare kierownictwo, z czego wnioskujemy, że nie życzy większych zmian w pracy swojej organizacji. Może delegaci i chcieliby coś zmienić, ale nie swoim, własnym wysiłkiem. Jednak zmiany w działalności ZPŁ są niezbędne. Czy zostaną podjęte w tej kadencji?

Na zakończenie warto odnotować sprawną organizację zjazdu, co jest niezaprzeczalną zasługą Oddziału ZPŁ "Promień" i Dyrekcji Polskiego Gimnazjum w Dyneburgu. Dziękujemy!

Romuald Lebedek