Pismo Związku Polaków na Łotwie

Kalejdoskop polonijny

Obchody 90 rocznicy
Kampanii Łatgalskiej

Na radosny i beztroski okres świąteczno-noworoczny przypada rocznica zwycięskiej Kampanii Łatgalskiej, określanej przez wojskowych jako operacja "Zima". W tym roku minęło 90 lat od wyzwolenia Dyneburga z rąk bolszewików. To wydarzenie niezwykle ważne dla Polaków, ale w równym stopniu wszystkich mieszkańców naszego miasta. Polscy legioniści 3 stycznia 1920 roku weszli do Dyneburga i zdobyli miasto. Dokonały tego jedna polska brygada piechoty i jedna brygada jazdy. Oswobodzenie miasta poprzedziły walki z wojskami radzieckimi okupującymi Łatgalię.

Na wystawie poświęconej 90 rocznicy Kampanii Łatgalskiej.

Ze zdobywaniem naszego grodu związana jest zabawna i anegdotyczna historia zasłyszana kiedyś od sędziwej mieszkanki Dyneburga przez prezesa Związku Polaków na Łotwie "Promień" Ryszarda Stankiewicza. Otóż zima w latach 1919-20 była bardzo ostra. Mróz spowodował, że zamarzła Dźwina. Polacy stwierdzili, że miasto można zdobyć szybciej, korzystając z przeprawy przez rzekę. Aby sprawdzić grubość lodu, postanowiono użyć fortelu – na zwiad przez skutą lodem Dźwinę wyprawiono klacz, na której doczepiono kartkę informującą, że jest to mięso w prezencie od Polaków dla Rosjan. Obrażeni bolszewicy odesłali Polakom konia. Powrót całej i zdrowej klaczy oznaczał, że grubość i twardość lodu jest wystarczająca, aby przeszli po nim polscy żołnierze.

Po zdobyciu Dyneburga połączone siły polsko-łotewskie (30 tys. żołnierzy polskich i 10 tys. łotewskich) pod dowództwem generała Edwarda Rydza-Śmigłego usunęły bolszewików z całej Łatgalii. Jak powiedział Józef Piłsudski, Polacy walczyli o wolność swojego sąsiada i przyjaciela w imię solidarności z narodem łotewskim. Zdobycie stolicy Łatgalii było jednym z kroków w drodze do zatrzymania i odepchnięcia Armii Czerwonej z ziem łotewskich, ale i połączenia dzielnic Łotwy w jedno niepodległe państwo.

Wyzwolenie miasta, które było wydarzeniem radosnym i wlewającym otuchę w serca jego mieszkańców, wymagało jednak złożenia ofiar najwyższych – życia. Dlatego 3 stycznia bieżącego roku Polacy Dyneburga spotkali się przy krzyżu na Słobódce, aby oddać hołd Polakom-wyzwolicielom. Przedstawiciele dyneburskiej Polonii złożyli wieńce i kwiaty, by wyrazić nieprzemijającą pamięć o bohaterskiej śmierci legionistów.

W czasie operacji "Zima" zginęło w boju 500 polskich żołnierzy. Pochowanych na Słobódce zostało 237 Polaków. Ich groby znajdują się także na cmentarzu katolickim w Dyneburgu. Również i tutaj, pod Grobem Nieznanego Żołnierza przedstawiciele Polonii uczcili pamięć o poległych rodakach. Kwiatów i zniczy nie mogło zabraknąć również na polskim cmentarzu w Ławkiesach, gdzie znajduje się kwatera polskich legionistów

Aż 63 żołnierzy Wojska Polskiego, którzy w czasie Kampanii Łatgalskiej wykazali się męstwem i walecznością otrzymało Order Lāčplēsisa. Wręczono go również 9 miejscowym Polakom, którzy wyróżnili się bohaterstwem w walkach o niepodległość Łotwy. Należy się on jednak wszystkim legionistom, którzy zostawili na tej ziemi swoją krew i życie.

Z okazji 90 rocznicy wyzwolenia Dyneburga przez wojsko polskie otwarta została 21 stycznia br. w Domu Polskim wystawa obrazująca przebieg Kampanii Łatgalskiej. Ekspozycja obejmuje lata 1919-1920. Fotografie i schematy ilustrujące przebieg walk połączonych sił polsko-łotewskich z bolszewikami, ukazują nie tylko pola bitew, ale przede wszystkim wszystko to, co dzieje się tuż po zakończeniu walk: wkroczenie wojsk polskich do miasta, pogrzeb poległych polskich żołnierzy, odbudowę przez Polaków wysadzonego mostu na Dźwinie. Na zdjęciach pokazano również wyposażenie polskiego wojska: czołgi, pociąg pancerny i sprzęt artyleryjski. Współczesne zdjęcia poświęcone są miejscom spoczynku i pamięci polskich legionistów.

Należne miejsce na wystawie zajęli dowodzący ze strony polskiej: Edward Rydz-Śmigły wraz z naczelnikiem państwa polskiego Józefem Piłsudskim oraz łotewski generał Janis Bałodis. Wiele fotografii pochodzi z łotewskiego Archiwum Państwowego, część ze zbiorów własnych Domu Polskiego, Pani Haliny Szakiel i innych źródeł.

Dziś, gdy Polska i Łotwa są sojusznikami zarówno w Unii Europejskiej jak i NATO, wydarzenia sprzed 90 lat nabierają dodatkowych znaczeń – ukazują Kampanię Łatgalską jako dążenie naszych narodów do wolności i normalności przerwane w 1939 roku przez dwa zbrodnicze totalitaryzmy. Warto więc zobaczyć w Domu Polskim, jak Polacy i Łotysze już dawno temu walczyli solidarnie ramię w ramię o wolność waszą i naszą.

(Informacje do części historycznej artykułu zaczerpnąłem z artykułów E. Jekabsonsa i R. Lebedka).

Paweł A. Wroński

Doroczny koncert kolęd
w Centrum Kultury Polskiej

W polskiej tradycji Święta Bożego Narodzenia i okres karnawału wiążą się nierozerwalnie z kolędowaniem. 28 grudnia 2009 roku w Domu Polskim w Dyneburgu odbył się koncert kolęd. Organizator – Centrum Kultury Polskiej dołożyło wszelkich starań, aby impreza mogła zadowolić wszystkich widzów.

Chór "Promień" pod batutą Gertrudy Kiewisz.

Po powitaniu i złożeniu życzeń świąteczno – noworocznych przez prezesa dyneburskiego oddziału Związków Polaków na Łotwie "Promień" Ryszarda Stankiewicza, który podkreślił wagę tradycji świątecznych, na scenie jako pierwsza artystka wystąpiła Biała Gwiazdka czyli Olesia Aksienionok, a następnie zaprezentował się dziecięcy zespół "Barwy Daugavy". Po najmłodszych głosach zabrzmiały te nieco starsze. Swoimi wykonaniami kolęd zaszczycił widzów chór "Promień" pod batutą Gertrudy Kiewisz.

Po występach chórzystów uczestnicy koncertu mieli okazję obejrzeć występy PTAK-a czyli Polskiego Teatru Amatorskiego Kabaretu obchodzącego w zeszłym roku 20 lecie powstania. W jego składzie zobaczyliśmy Danutę Hrapan, Irenę Biron, Krystynę i Irenę Kunickie. Danuta Hrapan przeczytała fragmenty prozy Kazimierza Laskowskiego, historię tradycji polskiego kolędowania przedstawiła niezwykle sugestywnie i żywo Irena Biron, zaś kolędy we współczesnych aranżacjach zaśpiewała solo Krystyna Kunicka. Swój program przedstawiła również Irena Kunicka.

Kolędy polskie w scenerii ludowej.

Świąteczny program artystyczny zaprezentował również dobrze znany zespół taneczny "Kukułeczka". Powstał on na kanwie tradycyjnej polskiej Wigilii – wieczerzy, która jest oczekiwaniem na przyjście na świat Jezusa. Wigilia jest radosnym i rodzinnym wydarzeniem – nikt wtedy nie powinien czuć się samotny. Dawne polskie zwyczaje wymagały, aby rodziny i sąsiedzi odwiedzały się wzajemnie tego wieczoru, zatem bywało, że wieczerzę wigilijną można było zjeść kilka razy, nie mówiąc już o łamaniu się opłatkiem lub chlebem i wspólnym obowiązkowym kolędowaniu. Radosne i niezwykle wizualne kolędowanie "Kukułeczek" podkreśliło piękno polskich tradycji bożonarodzeniowych.

W finale koncertu zabrzmiała wykonana wspólnie przez wszystkich uczestników spotkania kolęda "Cicha noc".

Paweł A. Wroński

Karnawał dla dzieci polskich

Organizacja noworocznych karnawali dla dzieci Polaków oraz dzieci członków Dyneburskiego Oddziału Związku Polaków jest dawną i dobrą tradycją. Dzieci chętnie biorą udział w takich imprezach i zawsze z niecierpliwością czekają na to wydarzenie. Okres karnawału to czas na harce a nawet figle i psoty, ale także prezenty. Najbardziej skorzy do beztroskiej i nieskrępowanej zabawy są nasi milusińscy czyli najmłodsi członkowie naszego polskiego środowiska. Dla nich właśnie po raz kolejny w Państwowym Gimnazjum Polskim zorganizowana została huczna zabawa karnawałowa, na której musiał zjawić się także gość specjalny. Bawiły się tu dzieci z przedszkola polskiego, oddziału polskiego przedszkola na Nowym Forsztacie oraz młodszych klas szkoły polskiej.

Grzeczne były wszystkie dzieci, nawet w strojach piratów.

Na dziatki czekało mnóstwo zabaw i gier przygotowanych przez nauczycieli z przedszkola i szkoły polskiej a także Centrum Kultury Polskiej. Uczestnicy karnawałowej zabawy obejrzeli także jasełka przygotowane przez ich tylko troszkę starszych kolegów.

Kiedy zabawa przekroczyła półmetek, wszyscy zaczęli się zastanawiać, kiedy pojawi się długo oczekiwany Święty Mikołaj. Zniecierpliwieni uczestnicy zabaw postanowili go ponaglić i wezwać. Okazał się on nader żywym i chętnym do zabawy staruszkiem. Ujął najmłodszych swoją ruchliwością, nie omieszkał także zaprezentować swoich skłonności do pląsów. Ponad 2 godziny wspólnej zabawy sprawiły dzieciom dużo radości. 250 dzieci zostało obdarowanych prezentami, które na pewno bardzo im smakowały. Mikołaj musiał jednak sprawdzić, czy aby na pewno każdy zasłużył na podarunek i usłyszeć wierszyk lub piosenkę. Okazało się, że jak co roku, wszystkie dzieci były idealnie grzeczne.

P.A.W., R.S.

Dzień Babci w przedszkolu polskim

W dawnych zamierzchłych czasach ludzie dojrzali i sędziwi pełnili w swoich społecznościach funkcje doradcze, mając ogromny wpływ na życie młodszych pokoleń. Współcześnie ceni się przede wszystkim młodość, która nie chce korzystać z doświadczenia i wiedzy będących przywilejem najstarszej generacji. Jest jednak ktoś, kto w pełni docenia i szanuje starsze pokolenie. To właśnie przedszkolacy, którzy na cześć swoich babć 27 stycznia br. zorganizowali niezapomnianą imprezę w przedszkolu polskim.

Powaga, z jaką najmłodsi Polacy przyjęli swoje babcie, jest godna podziwu. Na to uroczyste spotkanie przygotowali bowiem bogatą inscenizację bajki o Smoku Wawelskim, którą potraktowali wyjątkowo starannie. Scenografia, rekwizyty i stroje przekonywały, że mamy do czynienia z profesjonalnym zespołem aktorskim prowadzonym przez wprawnych i zdolnych reżyserów.

Kolejne pokazy mogły utwierdzić zaproszonych gości w przekonaniu, że ich wnuki to prawdziwi artyści. Nauczycielki przedszkola mogły zaś poczuć satysfakcję, że praca z dziećmi przynosi wymierne efekty. Jak przystało na podopiecznych jedynego polskiego przedszkola na Łotwie, w ich repertuarze pojawiły się polskie tańce. Żwawo zaprezentowany krakowiaczek, był jak się okazało, tylko wstepem do brawurowo zatańczonego i wyskakanego zbójnickiego, który wywołał salwy oklasków na widowni.

Rozgrzani malcy wraz z babciami zatańczyli na koniec uroczystości wspólny taniec. Szkoda że Dzień Babci jest tylko raz w roku, ale entuzjazm wyrażony przez przedszkolaków daje nadzieję na to, że będą kochać swoje babcie przez 365, a jeśli trzeba, to nawet 366 dni w roku.

Paweł A. Wroński

VIII Międzynarodowy Festiwal Tradycji Maskowych w Dyneburgu

Nasi młodzi aktorzy i tancerze z Centrum Kultury Polskiej, którzy wzięli udział w VIII Międzynarodowym Festiwalu Tradycji Maskowych odbywającym się w naszym mieście w dniach 25-27 lutego 2010 roku, odnieśli znaczący sukces. Była to wspaniała okazja, aby zaprezentować wszystkim dyneburżanom, a także gościom z całej Łotwy i zagranicy nieograniczone możliwości oraz umiejętności zespołu tanecznego "Kukułeczka" i zespołu teatralnego działającego w Centrum Kultury Polskiej, który w głównym konkursie festiwalu zajął drugie miejsce.

Symbolem Festiwalu była w tym roku zielona miotła.

W tym roku symbolem festiwalu była zielona miotła. Jest to motyw znany stałym widzom imprezy już od kilku lat. Zielony kolor, który oczywiście kojarzy się z bliską już wiosną, przynosi zdaniem etnografów bogactwo, energię i udoskonala. Dlatego zdaniem organizatorów festiwalu idealnie pasuje do treści tego kulturalnego wydarzenia: prezentacji tradycji ludowych obrzędów maskowych, pokazów mody nietradycyjnej, wystawy ceramiki i indywidualnego konkursu masek. Oprócz naszych polskich artystów na festiwalu podziwialiśmy także zespoły łotewskie, grupy z Litwy, Rosji, Ukrainy i Białorusi oraz zespoły teatralne ze związków Niemców i Ukraińców z Dyneburga.

Pierwszego dnia festiwalu, wczesnym wieczorem w czwartek 25 lutego w Centrum Kultury Łotewskiej na ulicy Rigas, z wdziękiem i swadą zaprezentowała się nasza "Kukułeczka". Najmłodsi tancerze z Centrum Kultury Polskiej prowadzeni przez kierownika zespołu – Żannę Stankiewicz wystąpili nie tylko przed publicznością, ale i innymi licznymi uczestnikami imprezy. Tego dnia koncert poświęcony był ukazaniu łotewskich i zagranicznych tradycji tańców ludowych. Kukułczęta wystąpiły w gronie ośmiu zespołów i zatańczyły po kaszubsku. Ich występ był bardzo urozmaicony. W tańcu panowała ciągła zmienność figur. Tancerze tworzyli pary, ale i tańczyli oddzielnie. Poruszali się żwawo, szybko łączyli się w czwórki, a nawet ósemki. Chłopcy zatańczyli również w trójkach taniec "Trzej diabli", a wszyscy tancerze układali na scenie skomplikowane figury przypominające kształtem literę "W". Akompaniament stanowił zbiór takich instrumentów jak akordeon, bęben i skrzypce. Młodzi Polacy pokazali swój niewątpliwy kunszt taneczny, który wzbudził brawa na widowni i podziw innych uczestników koncertu.

Ten znakomity występ był preludium do tego, co wydarzyło się na deskach Centrum Kultury Łotewskiej w sobotę. Tego dnia już od godzin przedpołudniowych odbywał się konkurs tradycyjnych zespołów ludowych prezentujących dawne maskowe obrzędy, czyli mówiąc potocznym językiem polskim – przebierańców, widzianych jeszcze nie tak dawno w polskich wsiach. Zespół teatralny z Centrum Kultury Polskiej pod kierownictwem Krystyny Baranowskiej zaprezentował tradycyjne polskie zapusty, które w ludowym i religijnym kalendarzu żegnają karnawał i są ostatnim momentem przed postem, kiedy to wszyscy bez wyjątku mogą dać upust szaleństwu i nieskrępowanej zabawie.

Zapusty rozpoczęły się od przyjścia do domu kolędników-przebierańców. Wizyta takich gości mimo dbania gospodarzy o porządek i czystość zawsze pozostawia nieład i zamieszanie. W zapustowej grupie rej wodziły postacie zwierzęce. Koza, zagrana przez reżyserkę spektaklu, okazała się stworzeniem wyjątkowo rozbrykanym i niesfornym. Choć gospodarze nie żałowali jej przysmaków, pokazała swój wybuchowy charakter. Ta chyba najlepiej zagrana postać starła się na scenie z inną charakterystyczną dla zapustów personą – niedźwiedziem. Ten z pozoru ociężały i spokojny zwierz, również pokazał swoją nieobliczalną twarz. Wykonując zabawne polecenia gospodarzy, wymknął się spod kontroli i zaczął burzyć spokojny nastrój. Najspokojniejszym zwierzęciem okazał się bocian, który jest wdzięcznym obiektem do żartów i docinków, a jednocześnie stałym elementem ludowej tradycji.

W wesołym nastroju gościła na Festiwalu wice-mer miasta Rita Strode.

Przedstawienie znakomicie pokazało porywającą i zabawową, ale także podszytą ciągłym strachem przed złamaniem społecznych konwencji istotę karnawału. Starsi i młodsi aktorzy z idealnym wyczuciem zagrali postacie kolędników. Z przyjemnością i zaciekawieniem oglądało się ten żywy i dynamiczny występ, w którym każda rola zaplanowana była w najdrobniejszych szczegółach, a dramaturgia trzymała w napięciu od pierwszej do ostatniej sceny przedstawienia.

Po zakończeniu konkursu, w którym wystartowało dziesięć zespołów prezentujących tradycje różnych sąsiadujących ze sobą narodów, jury podzieliło opinię i wrażenia widzów zadziwionych występem polskich aktorów. Zespół reprezentujący Centrum Kultury Polskiej zdobył zasłużone drugie miejsce. Gratulujemy naszym wspaniałym młodym artystom tego wymiernego sukcesu, który jest nagrodą za pracowite godziny spędzone podczas przygotowywania tak spektakularnego występu.

Na zakończenie festiwalu nasi bohaterowie wyruszyli ulicą Ryską w kierunku głównego placu miasta na czele barwnego i wesołego korowodu przebierańców.

Paweł A. Wroński

Walentynki w Centrum Kultury Polskiej w Dyneburgu

Święty Walenty jest patronem zakochanych, choć w polskiej tradycji religijnej otacza opieką także osoby cierpiące na epilepsję bądź choroby nerwowe. W Polsce i na Łotwie Walentynki pojawiły się dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale zdobyły ogromną popularność, zwłaszcza wśród młodzieży. Dzisiaj ten zwyczaj znają już wszyscy, ale i tak najokazalej obchodzą go właśnie najmłodsi, których do Domu Polskiego na zabawy i konkursy związane z tym przyjemnym i wesołym świętem zaprosiło Centrum Kultury Polskiej.

Impreza walentynkowa w Domu Polskim.

Lutowe mroźne popołudnie nie zniechęciło najmłodszych do przyjścia do Domu Polskiego. Na dzieci czekały zabawy i konkursy związane z Walentynkami, choć na pewno nie spodziewały się, że zadania będą aż tak wymagające.

Główna część imprezy oparta była na baśniowej historii o królu, jego czterech córkach, złej wróżce i czworgu dzielnych książąt. Gdy podstępna i złośliwa wróżka zabrała królewny do swojej chaty, stało się jasne, że ktoś musi im przyjść z pomocą. W role królewskich cór wcieliły się dziewczynki, które wróżka starannie ukryła. Chłopcy odgrywający role dzielnych rycerzy musieli wybrać kapelusz, a następnie po nitce trafić do kłębka, czyli królewny. Tym sposobem każdy królewicz wybrał swoją umiłowaną. Oczywiście każdy z chłopców miał wcześniej swój ideał wybranki, który musiał przedstawić widzom zabawy. Uwolnienie księżniczek mogło nastąpić dzięki wykonaniu trudnych i żmudnych zadań. Dziewczynki musiały przygotować miłosne potrawy dla swoich wybawców, zaś chłopcy ułożyć melodię i słowa piosenki, zaśpiewanej następnie dla swoich wybranek.

Gdy królewny i książęta trudzili się nad jak najlepszym wykonaniem zadań, prowadzący zabawę zaprosili do konkursu widzów. Publiczność miała za zadanie odgadnąć słowa związane z walentynkami, co okazywało się nieraz niezwykle trudne. Problem miały również osoby demonstrujące hasła, bo jak za pomocą gestów i mimiki pokazać, na przykład "miłość" czy "walentynki".

Nadszedł w końcu czas na prezentację wykonywanych przez księżniczki dań. Wszystkie bez wyjątku smakowały ich partnerom i publiczności. Okazało się, że można przygotować potrawę nie tylko smaczną, ale jednocześnie "walentynkową". Po degustacji przyszła pora na wysłuchanie piosenki, którą zespołowo wykonali czterej rycerze. Królewnom przypadła ona do gustu, zwłaszcza że zawierała podziękowanie za trud włożony w przygotowanie smakołyków.

Na zakończenie tego miłego i beztroskiego spotkania widzowie mogli głosować na najbardziej artystyczną, uśmiechniętą, arcywesołą i oryginalną parę. Te zaś połączone przez ślepy los zaprezentowały się wszystkim na królewskim balu. Tańcom nie było końca, a mnóstwo radości sprawiło uczestnikom wręczenie nominacji i drobnych upominków.

Oczywiście miłość rządzi się jednak swoimi prawami i znalezienie swojej wymarzonej połówki, która na przykład idealnie dobierze składniki dania, nie jest jednak łatwe.

Najważniejsze, że zdaniem wszystkich impreza walentynkowa była udana i pozwoliła wesoło i aktywnie spędzić czas w gościnnym Domu Polskim.

Paweł A. Wroński

"Łatgalia z plasteliny"
w Domu Polskim

Stałą i dobrą już tradycją jest prezentowanie w dyneburskim Domu Polskim twórczości miejscowych artystów pochodzenia polskiego. Dzięki wielu dotychczasowym wystawom mogliśmy poznać prace nieznanych często szerszej publiczności plastyków. Od 22 lutego br. możemy oglądać niezwykły wernisaż poświęcony dokonaniom Alojdy Kuciń. Niezwykły, bo pani Alojda opowiada nam o Łatgalii za pomocą oryginalnych narzędzi – nożyka i plasteliny.

Dyrektor CKP Żanna Stankiewicz wręcza kwiaty autorce wystawy Alojdzie Kuciń.

Pani Alojda jest zwykłą, skromną osobą. Nie ukończyła szkoły plastycznej, lecz średnią szkołę medyczną i przez wiele lat pracowała jako pielęgniarka w miejscowych szpitalach. Jest członkinią Klubu Polskich Kobiet. Artystka wykorzystuje do tworzenia swoich obrazów papier lub karton i plastelinę. Trudno uwierzyć, patrząc na płaską i pozbawioną nierówności fakturę prac, że wykonane są one z takiego materiału. Okazuje się, że Pani Alojda posługuje się plasteliną jak farbami olejnymi. Najpierw miesza ze sobą kawałeczki plasteliny, a następnie nakłada niewielkim nożem na karton, uzyskując w ten sposób różne barwy i odcienie.

Malarka podkreśla, że jej zainteresowanie plastyką ujawniło się już w szkole, kiedy malowała portrety swoich przyjaciół. Uważa, że natchnienie i tworzenie oddziałuje zbawiennie na napięcie nerwowe, pozwala zapomnieć o przyziemnych sprawach, na przykład jedzeniu i ciemnych stronach życia. Kiedy patrzymy na jej obrazy, dostrzegamy tę chęć ucieczki od powszedniości w krajobrazy, wiosnę, kwitnące jabłonie, lato. Pani Alojda zachwyca się pięknem przyrody, dlatego częstym tematem jej prac są pejzaże, dokumentuje przyrodę w jej rzeczywistej postaci. Natura wydaje się być nasycona spokojem, choć w niektórych obrazach możemy dostrzec jej chęć do eksperymentowania. Obraz "Bociany przed lotem" przedstawia sierpniowy bociani sejmik. Oglądając go, możemy odnieść wrażenie impresjonistycznego rozedrgania barw, które zazwyczaj w pracach malarki są kładzione dokładnie i z pietyzmem. Artystka unika przedstawiania postaci, swoją uwagę skupia raczej na samych wytworach przyrody, ale także i człowieka. Pojawia się on jednak tylko w domyśle odbiorcy, który dostrzega budowle w postaci domostw, zamków a także mostów czy nawet zwykłych schodów.

Oczywiście większość prac Alojdy Kuciń poświęconych jest jej rodzinnej Łatgalii: Słutiszkom, Józefowej, Markowej, Gorowaja, Rubaniszkom, umiłowanemu jezioru Swente i Daugawie. Zainteresowanie tematyką wiejską tłumaczy fakt, że pani Alojda wychowała się na wsi, w okolicach Swente i do dziś zauroczona jest swoimi rodzinnymi stronami. Dlatego nie dziwią jej dalsze plany, aby namalować szkołę, do której chodziła, znajome krajobrazy, jezioro Swente, Daugawę.

"Łatgalia z plasteliny".

Niektóre jej prace eksponowane są w muzeum krajoznawczym, zaś szersze informacje na temat artystki i jej sztuki można znaleźć w albumie poświęconym współczesnym łotewskim twórcom sztuki naiwnej, którego jedną z bohaterek jest pani Alojda.

Do obejrzenia wystawy "Latgalia z plasteliny" zapraszamy do Domu Polskiego wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć, jak wygląda ich ukochana Łatgalia z perspektywy osoby zachwycającej się najdrobniejszymi szczegółami tutejszego krajobrazu. Warto przyjrzeć się temu, na co w codziennym zabieganym życiu, nie zwracamy uwagi. Być może łatwiej nam wtedy będzie dostrzec nasze miejsce na tej ciekawej i bogatej ziemi.

Paweł A. Wroński

Klub Kobiet Polskich w Rēzekne

W październiku 2008 roku powstał przy Związku Polaków na Łotwie Klub Kobiet Polskich (KKP) w Rēzekne (Rzeżyca). Inicjatorami założenia Klubu były panie Walentyna Szydłowska, Anastazja Staszkiewicz, Inara Kuzniecowa oraz inne. Pierwszym wyzwaniem nowej organizacji polonijnej było utworzenie gabloty z okazji 20 – lecia działalności Związku Polaków w Rēzekne. Systematyzacja materiałów i przygotowania trwały ponad 3 miesiące. Był to początek nowej, bardzo ciekawej dla nas pracy, spotkań i rozmów na temat roli kobiety i matki, o dzieciach, sprawach psychologicznych i wychowawczych.

Klub Kobiet Polskich w Rēzekne organizuje interesujące spotkania z niezwykłymi Polakami regionu.

Jednym z elementów działalności KKP jest rejestracja historii i losów nieprzeciętnych Polaków mieszkających wśród nas. W tym celu zaaranżowałyśmy szereg interesujących spotkań. Pani Jadwiga Okuniewicz z Malty jest fantastyczną gospodynią i plastyczką z zamiłowania. W szkole odbywała się właśnie wystawa jej prac – szydełkowanie, koronki, haft. Pani Jadwiga chętnie dzieli się swoją wiedzą. Podczas spotkania adwentowego mieliśmy możliwość degustacji barszczyku z ziemniakami. Pani Jadwiga przywiozła również dużo przepisów na potrawy, chętnie opowiadała wszystkim obecnym o polskich tradycjach wigilijnych.

Z zainteresowaniem i zadumą słuchałyśmy opowieści pani Agnieszki Mickiewicz z Wilan. Przedstawiony przez p. Agnieszkę blok tematyczny o obrazach Matki Boskiej, o historii obrazu "Jezu, ufam Tobie!" jest bardzo ciekawy i pouczający. Czekamy obecnie na nowy odczyt Pani Agnieszki, tym razem o Świętej Faustynie. Serce Pani Mickiewicz niesie miłość i natchnienie, daje ludziom siłę i nadzieję na lepszą przyszłość.

W ramach tych spotkań poznałyśmy również rodziny utalentowanych Polaków, między innymi rodzinę Pani Ireny Cyprus. Matka wraz z córką śpiewają w chórze "Jutrzenka", począwszy od dnia powstania chóru. Na próby chętnie przychodzi 4– letnia wnuczka Patrycja, która była nawet w składzie zespołu w Jekabpilsie na "Festiwalu Humoru i Pieśni Biesiadnej". Ogromne wrażenie na wszystkich wywarła mama Patrycji – Jolanta, która zaprezentowała wschodni "taniec brzucha". Obecnie Jolanta jest zapraszana na liczne uroczystości i imprezy. Powstała nawet grupa chętnych , których Jolanta uczy sztuki tańca. Stroje do tańca Jolanta wykonuje własnoręcznie, są już 4 wersje strojów. Takie właśnie utalentowane kobiety należą do Klubu!

Do Klubu przychodzą panie w różnym wieku, staramy się więc aby spotkania interesowały wszystkich. Odbyło się na przykład spotkanie z florystką, Panią Maiją Gaiłum, która zapoznała nas ze sztuką tworzenia dekoracji. Bardzo interesujące były spotkania z paniami – Aliną Żukową (która chętnie zdradzała nam tajemnice swoich specjałów kulinarnych), Jeleną Koweriną (demonstrowała rękodzieła z haftu).

Wielkie wsparcie odczuwamy ze strony nauczycielki z Polski, Pani Elżbiety Bieniewicz. Pani Elżbieta chętnie opowiada nam o tradycjach i obyczajach narodu polskiego, o życiu codziennym naszych rodaków w kraju. Jesteśmy bardzo wdzięczni pani Elżbiecie za pomoc w organizowaniu wyjazdu do Jekabpilsu na festiwal karaoke oraz zdobycie materiału. Widzimy w jej osobie naszego pomocnika i przyjaciela na wiele lat. Kolejne spotkanie, organizowane w marcu było poświęcone Wielkanocy. Pani Elżbieta nauczyła nas tworzyć piękne pisanki na swój sposób. Na to spotkanie czekaliśmy z niecierpliwością.

Szczególnie pragnę opowiedzieć o styczniowym spotkaniu z trzema pokoleniami polskiej rodziny Bałałaika. Rodzice – Czesława i Władysław – przeżyli w miłości i zgodzie ponad 50 lat, wychowali dwóch synów, trzech wnuków i dwie wnuczki. O każdym z nich można dużo opowiadać, ale ogólnie jest to bardzo przyjazna i pracowita rodzina. Starsza synowa Teresa pochodzi z zachodniej Ukrainy, przyszła do rodziny z własnymi tradycjami z domu rodzinnego. Obecnie rodzina Teresy i Roberta wychowuje 3 synów: bliźniaki Tomasz i Witold studiują w Polsce, starszy syn Marek został na Łotwie, ma ciekawą pracę. Chłopaki od lat byli ministrantami w kościele. Ich kuzynki Krystyna i Katarzyna Bałałaiki są uczennicami Średniej Szkoły Polskiej w Rēzekne.

Pani Teresa interesująco opowiedziała o swoim dzieciństwie, o swojej rodzinie, widać było, że rodzina Bałałaika jest bardzo zżyta i ma mocne więzi rodzinne.

Spotkanie to odbyło się przy stole świątecznym, który zdobiły same specjały kulinarne "produkcji" rodziny Bałałaika. Niby zwyczajna rodzina, ale przepełnia ją miłość, wierność, zaufanie, pracowitość i tolerancja. Cieszymy się ogromnie, że rodzina ta jest aktywnym uczestnikiem naszych spotkań.

Widzimy więc , że dookoła nas żyją uprzejmi, mili, fantastyczni ludzie. Klub Kobiet Polskich serdecznie dziękuje wszystkim za wspólne spotkania i rozmowy. Zapraszamy do nas również nowych członków! Do zobaczenia w naszym Klubie!

Inara Kuzniecowa członek Klubu Kobiet Polskich

"Inflanty" obchodzą 200 rocznicę narodzin Fryderyka Chopina

1 marca br., w dniu narodzin Fryderyka Chopina, odbył się w przepełnionej sali wystawowej Muzeum Uniwersytetu Łotewskiego koncert utworów tego najwybitniejszego polskiego kompozytora i mistrza gry fortepianowej, organizowany przez stowarzyszenie "Inflanty". Warto przypomnieć, że "Inflanty" zorganizowały podobny koncert dla Polonii ryskiej i wszystkich łotewskich miłośników muzyki Chopina już w 2005 roku – z okazji 195 rocznicy narodzin wielkiego polskiego muzyka.

Po dwugodzinnym koncercie. W drugim rzędzie pierwszy od lewej – I sekretarz Marek Głuszko.

Otwarcia uroczystego koncertu dokonał I sekretarz Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Rydze Marek Głuszko – i to w języku łotewskim.

Ballady, preludia, etiudy i pieśni F. Chopina wykonali studenci i wychowankowie Łotewskiej Akademii Muzycznej imienia Jāzepa Vītolsa, Liceum Muzycznego imienia Emīla Dārziņa oraz Szkoły Muzycznej Paula Jurjana. Gościom najbardziej przypadły do gustu ballady w wykonaniu Eliny Gaile (na zdjęciu od prawej), która w ubiegłym roku zdobyła Grand Prix na Konkursie Chopina w Rydze, zaś od Ambasady Polski w Rydze otrzymała w prezencie komplet wszystkich nót utworów Chopina.

Publiczność nagrodziła młodych artystów gorącym aplauzem, Ambasada RP w osobie I sekretarza, Pana Marka Głuszko, wręczyła sympatyczne upominki, zaś Stowarzyszenie "Inflanty" – kwiaty.

Jan Hryniewicz prezes Stowarzyszenia "Inflanty"

Migawka z czwartków literackich
w Domu Polskim

Od kilku lat młodzież z gimnazjum polskiego w Dyneburgu, która interesuje się poezją, spędza raz w miesiącu kilka godzin na bardzo przyjemnych zajęciach. Prezentuje przed gronem przyjaciół utwory własnego autorstwa, dyskutuje o nich, eksperymentuje z językiem. Czasem towarzyszy im akompaniament gitary.

Jedna z uczestniczek tych literackich wieczorów – Anastazja Bielnikowa z 8 klasy Państwowego Gimnazjum Polskiego w Dyneburgu powiedziała, że przedstawia tu wiersze, które wysyła także na konkursy literackie. Ich tematem są koledzy, różne aspekty życiowego doświadczenia i jej osobiste przeżycia. Podczas spotkań w Domu Polskim ma okazję usłyszeć, co sądzą na temat jej poezji rówieśnicy.

Życzymy zatem z całego serca młodym utalentowanym adeptom trudnej sztuki poetyckiej zapału i wytrwałości w nieustannym doskonaleniu warsztatu literackiego.

Paweł A. Wroński

Rzeszowski Oddział Stowarzyszenia

"WSPÓLNOTA POLSKA"

POLONIJNE CENTRUM KSZTAŁCENIA CHOREOGRAFICZNO – ETNOGRAFICZNEGO W RZESZOWIE 4-LETNIE POLONIJNE STUDIUM CHOREOGRAFICZNE

Rzeszów, 02.03.2010r.

Polonijne Centrum Kształcenia Choreograficzno – Etnograficznego w Rzeszowie prowadzi 4-LETNIE POLONIJNE STUDIUM CHOREOGRAFICZNE dla instruktorów – choreografów oraz kandydatów na instruktorów polonijnych zespołów folklorystycznych. Studium organizowane i finansowane jest przez STOWARZYSZENIE "WSPÓLNOTA POLSKA". Zajęcia w Studium w bieżącym roku będą się odbywać terminie od 4 do 25 lipca 2010 r. (I edycja miała miejsce w 1998r.).

Zajęcia prowadzone są przez najlepszych specjalistów z zakresu polskich tańców narodowych, regionalnych i technik tanecznych (w załączeniu pełny program Studium).

Zasady obowiązujące studentów:

  1. Zdobywanie zaliczeń z poszczególnych przedmiotów objętych programem.
  2. Nie obowiązuje obecność na kursie rok po roku (po zaliczeniu jednego lub więcej lat może nastąpić roczna przerwa spowodowana uzasadnionymi względami, które należy wcześniej zgłosić.
  3. Studium kończy się egzaminem dyplomowym i uzyskaniem tytułu kwalifikowanego instruktora tańców polskich / w bieżącym roku odbędzie się IX edycja egzaminu dyplomowego/
  4. Zasadniczą część kosztów działania Studium pokrywa Stowarzyszenie "WSPÓLNOTA POLSKA", uczestnik przed przyjazdem do Rzeszowa wpłaca na konto Wspólnoty wpisowe.
  5. Koszty dojazdu i powrotu pokrywają uczestnicy lub instytucje delegujące.
  6. W latach w których w Rzeszowie odbywa się Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Folklorystycznych, uczestnicy Studium będą zwalniani na koncerty ich zespołów, przewidziane programem festiwalu i nie ponoszą kosztów związanych z uczestnictwem w festiwalu.

Adres do korespondencji:

Rzeszowski Oddział Stowarzyszenia "Wspólnota Polska"
35-064 Rzeszów, Rynek 19 (skr.pocz. 699) POLSKA
Tel.
e-mail:

Z poważaniem

DYREKTOR
4-Letniego Polonijnego
Studium Choreograficznego
mgr Romuald Kalinowski

WICEPREZES
Rzeszowskiego Oddziału Stowarzyszenia
"Wspólnota Polska"
Mariusz Grudzień