Pismo Związku Polaków na Łotwie

W tym numerze:
Nr 4 (86) 2008

Licznik odwiedzin

Pasterka w Betlejem

Z ojcem Jerzym Krajem OFM rozmawia w Betlejem Katarzyna Proczek

Jak w dzisiejszych czasach wygląda Boże Narodzenie w Betlejem?

To długa opowieść. Żeby "zobaczyć" Boże Narodzenie w Betlejem, trzeba przede wszystkim zrozumieć jego historię, która od początku jest związana ze Świętą Grotą. Trzeba zrozumieć obecność w niej różnych wspólnot chrześcijańskich. Nad Bazyliką Narodzenia obecnie sprawują pieczę trzy wspólnoty: grecka-prawosławna, ormiańska i katolicka – franciszkańska. Każda ma swoje wyznaczone miejsca. Bizantyjska Bazylika jest w rękach kościoła prawosławnego, my franciszkanie mamy prawo do ołtarza i do miejsca żłóbka w Grocie Narodzenia. Natomiast przy samej Bazylice Narodzenia mamy wybudowany w 1882 roku kościół pod wezwaniem św. Katarzyny.

Jak mieszkańcy Betlejem przygotowują się do świąt?

Przygotowania lokalnej katolickiej wspólnoty arabskiej rozpoczynają się już od dnia świętej Katarzyny, czyli od 25 listopada. Nasz kościół parafialny jest pod wezwaniem tej świętej, dlatego uroczystości rozpoczyna ingres kustosza i odpustowa suma. Najczęściej łączą się one z początkiem adwentu. Bardzo żywym elementem duchowego przygotowania do przeżycia Bożego Narodzenia jest nowenna do Dzieciątka Jezus. Podczas comiesięcznych dni skupienia dla wspólnoty języka arabskiego, której proboszczem jest pochodzący z Egiptu ojciec Samuel, prowadzone są również refleksje duchowe. Rekolekcje odprawiane są tutaj w innym czasie, zwykle na początku października, lub w lutym. Boże Narodzenie jest jednak stale obecne w duszach i sercach, a miejscowi ludzie czują się chyba zaszczyceni, że mieszkają w mieście króla Dawida, w mieście Jezusa Chrystusa.

A jak wyglądają same uroczystości Bożego Narodzenia?

Liturgia jest związana z tym podziałem Kościoła, o którym mówiłem na początku. Świętowanie rozpoczyna uroczysty ingres Łacińskiego Patriarchy Jerozolimy. W wigilię, w godzinach południowych, Patriarcha przyjmowany jest przez burmistrza Betlejem, wspólnotę katolicką oraz inne miejscowe wspólnoty chrześcijańskie. Po ingresie, w kościele św. Katarzyny odbywają się uroczyste nieszpory i popołudniowe procesje. Wieczorem natomiast wszyscy goście zasiadają do świątecznej kolacji. Oczywiście nie ma tu polskiej tradycji wieczerzy bez mięsa i z opłatkiem, ale my Polacy staramy się zawsze wprowadzić ten element. Oprócz Patriarchy Jerozolimy, kustosza oraz dostojników Kościoła, każdego roku w uroczystościach uczestniczy również prezydent Autonomii Palestyńskiej. Więc proszę sobie wyobrazić całą tę atmosferę, łącznie z ochroną głowy państwa!

Czy tu także odprawiana jest tradycyjna Pasterka?

Pasterka jest odprawiana o północy w kościele św. Katarzyny. Przewodniczy jej oczywiście Patriarcha Łaciński. Zawsze jest też ponad stu kapłanów koncelebrujących oraz około 2500 wiernych, którym wcześniej rozdawane są karty wstępu. Oczywiście chętnych jest dużo więcej, jednak nie wszyscy mogą uczestniczyć w pasterce wewnątrz kościoła. Dla tych, którzy nie dostaną się do środka, na Placu Żłóbka przed Bazyliką, ustawiane są wielkie ekrany. Sama liturgia jest liturgią wspomnienia tajemnicy Bożego Narodzenia. Na całym świecie modlimy się liturgicznie mówiąc tego dnia: "dzisiaj" Chrystus się narodził, "dzisiaj" przyszedł na świat. Jednak tylko w Betlejem, podczas pasterki możemy powiedzieć: "dzisiaj i tutaj". Dlatego na zakończenie tej uroczystej Mszy Świętej, Patriarcha z całą asystą wchodzi ponownie do Groty, aby tam odśpiewać Ewangelię i fizycznie dotknąć tego miejsca. Betlejemska figurka Dzieciątka Jezus jest niesiona w procesji, kładziona na gwieździe narodzenia i następnie złożona w miejscu żłóbka, czyli tam, gdzie Chrystus znalazł pierwsze schronienie. Nie przyjęto Go w gospodzie, przyjęła Go prosta grota i w tej grocie figurka Jezusa zostaje aż do Trzech Króli, czyli uroczystości Objawienia Pańskiego, kiedy kończy się tutaj wielka uroczystość Bożego Narodzenia.

Świąteczna atmosfera ogarnia chyba całe miasto?

Całe miasto jest dekorowane kolorowymi światłami przez urząd miasta i burmistrza, który jest chrześcijaninem. Ulice i place miasta są rozświetlone. W czasie świąt jest więcej pielgrzymów. Dodatkową atmosferę radości wnoszą chóry, które często dają koncerty w wigilię Bożego Narodzenia. Oczywiście, wśród uczestników pasterki, jest też duża grupa miejscowej ludności. Dzisiaj w Betlejem jest około 5500 członków wspólnoty katolickiej. Staramy się, aby każda grupa była tutaj obecna – pielgrzymi z różnych krajów świata i tak samo katolicka ludność arabska. Nie możemy zapomnieć, że chrześcijanie w ziemi świętej są jakby żywymi kamieniami Kościoła Jerozolimskiego wywodzącego się od Kościoła-Matki, czyli od wspólnoty judeochrześcijańskiej. Dla mieszkających tu muzułmanów oczywiście ta zwiększona obecność pielgrzymów, którzy w tym czasie robią zakupy, to także okazja do zarobku.

W Betlejem chyba nie da się zapomnieć o Bożym Narodzeniu?

W Betlejem jest codziennie Boże Narodzenie. Pielgrzymi przybywają cały rok i każdego dnia przeżywa się tajemnicę narodzin Jezusa. Codziennie są odprawiane msze święte i codziennie są śpiewane kolędy. W każdym języku świata.

A co z prezentami? Czy tu również znajduje się je pod choinką?

My, franciszkanie obdarowujemy się prezentami nie na święta, ale na zakończenie roku. Nazywamy to świętem protektorów lub świętem patronów. 31 grudnia, w ostatnią noc starego roku, odbywa się losowanie świętego, który ma być patronem na nadchodzący rok. Oprócz imienia świętego zaznaczona jest też cnota, którą będzie trzeba praktykować w sposób szczególny. Do tego dołączony jest prezent. To jest franciszkańska tradycja. Prezentów jednak dostajemy mnóstwo przez cały rok, i tych duchowych, i materialnych. Grupy pielgrzymów przyjeżdżających do Ziemi Świętej często zostawiają nam w darze kawę, ser lub inne produkty jak pasterze, którzy przychodzili do Betlejem. Dziękujemy Opatrzności Bożej, że niczego nam nie brakuje. Tym bardziej, że dary rozłożone są w ciągu całego roku i nie musimy czekać do Bożego Narodzenia.

Ilu franciszkanów z Polski pracuje obecnie w Ziemi Świętej?

Wspólnota liczy dziś około 300 zakonników, w tym 24 Polaków. W Betlejem na 18 zakonników jest 4, a będzie 5 Polaków, będziemy już w 5 adorować Dzieciątko.

Ponad 2000 lat temu to właśnie nad tym miejscem zabłysła betlejemska gwiazda. Czy dziś bracia również wyglądają pierwszej gwiazdki?

To jest sanktuarium światła: tu Bóg przyszedł przynieść światło, a my nim żyjemy, Boże światło nabrało ludzkiego wymiaru.. I choć Gwiazda betlejemska jest tutaj, to niestety w wigilię nie mamy czasu patrzeć w niebo i jej szukać, bo rytm tego dnia jest bardzo trudny. Franciszkanie przyjmują tutaj głowy państw, konsulów honorowych, konsulów generalnych Hiszpanii, Włoch, Belgii Francji, którzy przybywają na pasterkę. Jak mówiłem, jest też Łaciński Patriarcha Jerozolimy, jest również prezydent Autonomii Palestyńskiej i oczywiście tysiące pielgrzymów. Dla nas to jest dzień, kiedy pracuje się od rana do nocy. To jest jakby kontynuacja tego czuwania pasterzy, którzy byli w Betlejem. Bracia nie idą spać tej nocy. Pasterka się kończy około 2.30, jednak przez całą noc są odprawiane msze. Jest ciągła służba dla pielgrzymów, aby mogli tej nocy uczestniczyć we mszy świętej. Bardzo dużo grup w noc Bożego Narodzenia jedzie na pole pasterzy, do miejscowości oddalonej 3 km od Betlejem, gdzie aniołowie objawili się pasterzom. Pasterka właśnie tam, na polu pasterzy jest przeżyciem jeszcze większym, bo w niezmienionym otoczeniu natury, bardziej "dotykalnym" niż sama grota, dzisiaj obudowana.

Które Boże Narodzenie spędzone w Betlejem najbardziej zapadło ojcu w pamięć?

Pierwsze oczywiście, w roku 1983! Była to dla mnie ogromna radość, zaskoczenie i nowość wszystkiego. Człowiek przyjechał z Polski jeszcze wystraszony, a tu były takie wielkie głowy państw. Atmosfera pierwszego Bożego Narodzenia była wyjątkowa! Później, w kolejne święta dokonywało się już jakby zgłębianie Tajemnicy narodzenia Chrystusa. Z perspektywy ponad dwudziestu lat spędzonych w Ziemi Świętej muszę powiedzieć, że Boże Narodzenie w Betlejem to jest przeżycie, którego życzę każdemu. To trudny czas, bo jest dużo pielgrzymów, dlatego trzeba mieć dużo cierpliwości. Jak mówiło średniowieczne porzekadło: pielgrzym, który wybiera się do Ziemi Świętej musi zabrać ze sobą trzy worki: worek wiary, worek pieniędzy i worek cierpliwości. Teraz te worki może się troszkę inaczej układa, ale trzeba powiedzieć, że o cierpliwości i o wierze trzeba zawsze pamiętać.

Katarzyna Proczek

Autorka jest dziennikarką Redakcji Programów Katolickich TVP 1. Tekst pochodzi z Tygodnika Warszawsko-Praskiego "Idziemy", 24-31 grudnia 2007

Święta Bożego Narodzenia po polsku

Święta Bożego Narodzenia to najbardziej uroczyste święta w naszej tradycji. Święta, na które wszyscy czekamy z utęsknieniem. Święta, do których przygotowujemy się długo i starannie. Są to dni, kiedy poświęcamy więcej czasu i ciepła swojej rodzinie, bliskim i nieznajomym.

Gdy siadamy do kolacji wigilijnej, stawiamy dodatkowe nakrycia dla tych, którzy nie mają z kim podzielić się opłatkiem. W ten dzień nikt nie powinien być samotny i opuszczony. Musimy o tym pamiętać...Wigilia Bożego Narodzenia – najważniejszy dzień świąteczny roku. W tym dniu zapomina się o krzywdach, żalach, wybacza się ludzkie błędy i ułomności. Ludzie bez względu na stan, stopień pokrewieństwa gromadzą się wspólnie, aby zaraz po rozbłyśnięciu pierwszej gwiazdy zasiąść do wieczerzy wigilijnej. W tym dniu nie ma kłótni, sporów, wszyscy starają się być wyrozumiali dla innych, bardziej uczynni, serdeczni, a przecież ten dzień dla każdej gospodyni jest bardziej niż zwykle dniem wytężonej pracy, której celem jest uroczyste przyjęcie domowników przy suto zastawionym wigilijnym stole.

Przygotowania do tego uroczystego posiłku, o którym mówi się już kilka tygodni naprzód, rozpoczynają się parę dni wcześniej, kiedy to zarabia się ciasto na pierniki, przynosi się choinkę, kupuje rybę, która obowiązkowo pływać musi w wannie, przygotowuje się ozdoby choinkowe, wybiera najładniejsze jabłka, aby wraz z orzechami ułożyć je na talerzu.

W przededniu Wigilii w wielu domach wypieka się ciasta świąteczne, takie jak: strucle z makiem, pierniki drobne w kształcie serc, gwiazdek, rybek, pierniki z marmoladą, ciasteczka orzechowe, serniki itp., parzy się mak na makówki, moczy suszone grzyby i owoce. W trakcie przygotowań do wieczerzy, wśród mieszaniny zapachów kiszonej kapusty, goździków, cynamonu i choinki, gospodynie nie tracąc czasu, kroją, szatkują, a jednocześnie są już myślami przy pięknie zastawionym stole. Czasem ktoś zanuci pierwszą kolędę w tym dniu, kto inny zaproponuje pójście na Pasterkę, ktoś wspomni z zaciekawieniem, co też znajdzie pod choinką, czy też jaki będzie przyszły rok.

Panujący u nas zwyczaj, aby dzień Wigilii od samego rana spędzić uczciwie, pracowicie i pogodnie związany jest z przekonaniem, że "jaka będzie Wigilia, taki będzie cały rok".

Kiedy wszystkie potrawy są już przygotowane, rozpoczyna się szykowanie stołu. Wiąże się to m.in. ze specyficznym zwyczajem układania pod obrusem dla każdej osoby wysuszonych rybich łusek, siana lub drobnych monet, które po zakończeniu biesiady każdy z obecnych na wieczerzy chowa skrzętnie do "sakiewki", aby przez cały rok nie zabrakło mu pieniędzy. Biały obrus – śnieżnej białości – bez załamań, przykrywa powierzchnię stołu. Najładniejsze naczynia, dawniej gliniane, układane są starannie w równych odstępach. Sztućce odpowiednie do wszystkich są przygotowane przy każdym komplecie naczyń. Na białym talerzyku czy serwetce złożone są opłatki wigilijne. Stół udekorowany jest gałązkami choinki, przyozdobiony kolorowymi dekoracjami. Gdy stół jest już przygotowany, wszyscy domownicy ubierają odświętne stroje. Pod choinkę składa się prezenty, a gospodyni wnosi potrawy. Wszyscy domownicy stają przy swoich miejscach wyznaczonych przez głowę rodziny – ojca, który rozpoczyna modlitwę przed przyjęciem posiłku. Zwyczaj ten jest równie ważny jak dzielenie się opłatkiem i życzenie sobie nawzajem wszelkiej pomyślności, po których można wreszcie zasiąść do stołu. Najbardziej na tę chwilę czekają zwłaszcza dzieci, gdyż wygłodniałe po całym dniu postu nie mogą oprzeć się pokusie jedzenia. A jest przecież co jeść...

Stół wigilijny jest zastawiony po brzegi samymi wspaniałościami. Znaleźć na nim można m.in.: zupę grochową, inną niż zwykle, zupę migdałową lub grzybową, czy też fasolową. Po zupie spożywa się karpia gotowanego z warzywami polanego masłem z dodatkiem pieczywa lub karpia smażonego na maśle i z ziemniakami. W przeszłości na polskich stołach wigilijnych zamiast karpia podawało się śledzie solone, zwłaszcza w mniej zamożnych rodzinach. Dzisiaj śledź czasami stanowi uzupełnienie wieczerzy wigilijnej. Prawdziwym przysmakiem są makówki. Sporządzane w zależności od regionu: na mleku lub wodzie, z bułek lub sucharków oraz maku z bakaliami i miodem, czy dawniej w zależności od zamożności gospodarzy: z samego maku, bułek, mleka i cukru. Po makówkach następuje pora spożywania kompotu. Spożywania, nie picia, gdyż jest to kompot wyjątkowy: są w nim suszone śliwki, jabłka, gruszki, rodzynki i rarytas – suszone figi. Bywa, że w kompocie takim znajdują się również suszone jagody i morele. Tak kończy się pierwsza część tego uroczystego wieczoru.

Można wstać od stołu. Ale według starej tradycji wstaje się naraz, wspólnie, gdyż podczas trwania wieczerzy przestrzegany był zwyczaj, który mówił, że kto pierwszy w trakcie wieczerzy wstanie od stołu, ten w najbliższym roku odejdzie z rodziny. Z chwilą wstania wolno było też zacząć rozmowy, gdyż podczas trwania wieczerzy przestrzegana była, nawet jeszcze niekiedy i dziś jest, cisza. Stwarza ona wyjątkowy klimat tej uroczystości. Druga część wieczoru przeznaczona jest na wspólne śpiewanie kolęd i wróżby, w trakcie których spożywa się pierniki i inne wypieki.

Wówczas to wróży się z 12 łupin cebuli imitujących 12 miesięcy, w tym jednej z solą. Panna, która natrafi na łupinę z solą, pewna jest, że w tym miesiącu przyszłego roku wyjdzie za mąż. Znaną wróżbą wigilijną jest wyrzucanie śmieci lub okruchów ze stołu przed dom i oczekiwanie, z której strony zaszczeka pies. Gdy pies zaszczeka z jednej ze stron to znak, że z niej przyjdzie narzeczony do panny.

Nie zapominano również w tym dniu o zwierzętach domowych – "gadzinie", do której wychodzono po wieczerzy, aby podzielić się okruchami ze stołu, kawałkiem chleba lub opłatka, który barwiony był, w odróżnieniu od opłatka białego dla ludzi, na czerwono lub zielono. Psom podawano kawałek chleba z czosnkiem, aby miały lepszy węch i prędzej ostrzegały zbliżanie się kogoś obcego do domu.

Druga część wieczoru wigilijnego przeżywana jest z radością, którą potęgują otrzymywane prezenty gwiazdkowe, szczególnie przez dzieci.

Gdy zbliża się północ, zebrani domownicy przygotowują się do uczestnictwa w uroczystej Pasterce. Rozpoczyna ona trzecią część wieczoru wigilijnego. Po Pasterce wszyscy życzą sobie nawzajem wesołych, pogodnych i obfitych Świąt Bożego Narodzenia, które obchodzone są z nie mniejszą czcią i entuzjazmem niż Wigilia, a którym towarzyszą zabawy na śniegu, odwiedziny u najbliższych lub osób chorych i samotnych.

Według starego zwyczaju pod obrus, którym jest stół nakryty, wkłada się siano. Na środku stołu stawia się prócz świec duży strucel, a przed talerzem gospodarza domu talerzyk z opłatkami. Opłatkami tymi, po zmówieniu modlitwy przed posiłkiem, gospodarz domu dzieli się z żoną, dziećmi, domownikami i gośćmi, życząc każdemu do siego roku – następnie dzielą się wszyscy obecni nawzajem. Potem spożywają wigilię.

Boże Narodzenie łączy w sobie tradycje chrześcijańskie z pogańskimi obchodami początku nowego roku słonecznego. Od Bożego Narodzenia dzień zaczyna się wydłużać, rozpoczyna się okres zwycięstwa słońca nad nocą, a więc jest to czas sprzyjający zabiegom magicznym, mającym zapewnić pomyślność w nadchodzącym roku. Do obrzędów związanych z narodzeniem Jezusa dołączono pogański kult zmarłych, którzy – jak wierzono – na to rodzinne święto przybywają i biorą w nim udział razem z żyjącymi.

Bardzo typowe w polskiej obrzędowości wigilijnej jest łamanie się opłatkiem, występujące w całej Polsce oraz na terenach podlegających wpływom kulturalnym Polski (Litwa, północna Słowacja). Używanie w czasie wigilii siana kładzionego pod obrus albo snopa zboża uroczyście wnoszonego do izby w wieczór wigilijny przez gospodarza, a wynoszonego dopiero w Święto Trzech Króli, to typowe elementy zaduszkowych obrzędów przedchrześcijańskich. Charakterystyczna nazwa tego snopa, "dziad", również nawiązuje do zwyczajów zaduszkowych. Dziś na ogół wyjaśnia się, że to na pamiątkę, iż Pan Jezus był złożony na sianie.

Sama Wigilia jest świętem rodzinnym, każdy stara się ją spędzić w gronie najbliższych. Jednakże poszczególne grupy związane ze sobą więzami zawodowymi czy przyjacielskimi organizują często w późniejszym terminie (pomiędzy świętem Bożego Narodzenia a świętem Trzech Króli, czasem nawet aż do Matki Boskiej Gromnicznej, czyli 2 lutego, kiedy to ostatecznie kończy się okres świąteczny) "opłatki", będące niejako powtórzeniem na mniejszą skalę wigilii.

W polskiej tradycji bożonarodzeniowej leży większa niż zwykle gościnność związana z tym świętem. W Wigilię Bożego Narodzenia nie było obcych, każdego przybyłego traktowano jak upragnionego gościa. W południowej Małopolsce zapraszano w ten dzień do wieczerzy nawet wilka (co prawda dodając: "a jak nie przyjdziesz dziś, nie przychodź nigdy"), na pamiątkę Tego, który narodził się w stajni, bo nie znaleziono Mu gościnnego domu...

Gabriela Trybała