Pismo Związku Polaków na Łotwie

W tym numerze:
Nr 4 (86) 2008

Licznik odwiedzin

Łabędzi śpiew Sekretariatu

4-5 grudnia gościła w Rydze dwuosobowa delegacja Federalistycznego Forum Europejskich Grup Narodowych, która miała zapoznać się z realizacją przez Łotwę art. 9 Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych, czyli dostępem mniejszości do środków masowego przekazu. W skład delegacji wchodzili prezes Hans Heinrich Hansen i współpracownik Mareike Watolla. Spotkanie z przedstawicielami mediów mniejszości narodowych Łotwy aranżował w Domu Europejskim w Rydze dogorywający (ma być rozwiązany w przyszłym roku) Sekretariat ds. Integracji Społeczeństwa.

Zaintrygowany tematyką i zapowiedzianą obecnością przedstawiciela Łotewskiej Narodowej Rady ds. Radia i Telewizji, przyjąłem zaproszenie. Uważałem bowiem, że jest to okazja do zwrócenia po raz kolejny uwagi na rażąco niesprawiedliwy przydział czasu emisji w IV programie społecznego Radia Łotewskiego "Doma laukums" audycjom polskim i innych mniejszości narodowych – 30 min w miesiącu, podczas gdy program w języku rosyjskim codziennie nadaje 24 godz. na dobę, umilając słuchaczy po godz. 15.00 nadawaniem hitów rosyjskich. Informowaliśmy o tym naszych czytelników (Polak na Łotwie, nr 4 (82), 2007).

Spotkanie w Domu Europejskim było wielce interesujące. Minister ds. Integracji O. Kastens imprezę olał, wyręczył się Iriną Winnik – eks-dyrektorem Departamentu ds. Mniejszości Narodowych (przed czterema miesiącami przezornie opuściła tonący statek) i urzędnikami drugiego garnituru. I. Winnik, żaląc się w słowie wstępnym na zaplanowane rozwiązanie Sekretariatu, zademonstrowała w teatralnym geście wielobarwną wiązankę kwiatów, która ma uosabiać "zróżnicowaną jedność" narodowości zamieszkujących Łotwę. Jako eks-urzędnik państwowy demonstracyjnie podkreśliła tę jedność posługując się językiem rosyjskim. Więcej – żaden z przedstawicieli mediów mniejszości narodowych Łotwy nie zadał sobie trudu wyartykułowania kilku chociażby słów w języku państwowym, tylko po rosyjsku. Najbardziej popisała się prezes Związku Białorusinów Łotwy, która udała się w długą i krętą podróż historyczną, przypomniała ni w pięć, ni w dziewięć o dawnym "jarzmie Polaków" na karku swojego narodu i ... zaapelowała do H. H. Hansena o nieużywanie określenia "okupacja" w stosunku do wydarzeń na Łotwie w 1940 roku. Zdaniem madame prezes miała miejsce "inkorporacja". Herr Hansen z pewnością zastosuje się.

Cóż, Sekretariat wykorzystał okazję do zademonstrowania plonu swojej 6-letniej działalności na niwie integracji społeczeństwa. Nie wiem, jakie czynniki bardziej zaważyły na jego rozwiązaniu – kłopoty gospodarcze państwa czy nieudolność tego urzędu. Przypomnijmy sobie chociażby długoletni spór Sekretariatu z Asocjacją Mniejszości Narodowych Łotwy im. Ity Kozakiewicz, której członkiem również ZPŁ. Jeśli poza tym dotacje z budżetu państwa dla mniejszości były przydzielane przez Sekretariat w takiej samej "proporcji", jak czas emisji w IV programie Radia Łotewskiego, to – doprawdy, byłbym ostatnią osobą, która zaczęłaby ronić łzy z powodu rozwiązania tej instytucji. Inna sprawa, że władze radzą sobie z problemem integracji (którego nikt nie neguje) raz jak słoń w sklepie z porcelaną, raz jak struś chowający głowę w piasku. M. in. dlatego od lat istnieje nienormalna sytuacja w IV "integracyjnym" programie Radia Łotewskiego.

Jednak członek Narodowej Rady ds. Radia i Telewizji Darija Juškeviča w swoim przemówieniu nie szczędziła pochwał dla "Doma laukums" zaznaczając, że jest to jedyny państwowy środek masowego przekazu skutecznie realizujący ideę integracji mniejszości narodowych. Pięknie. Integracji w rosyjskim środowisku językowym, w rytmach rosyjskiej muzyki rozrywkowej? Była zdegustowana pytaniem, skierowanym w ramach dyskusji przez niżej podpisanego. Czy Rada jest poinformowana o problemach z czasem emisji programów mniejszości, z wyjątkiem jednej oczywiście? Powiedziała, że nie jest. Czyżby nie wiedziała, co chwaliła przed chwilą? Musiała przecież chociażby pobieżnie zapoznać się z IV programem. Powiedziała, że Rada nie jest uprawniona do ingerowania w treść programów Łotewskiego Radia. Jako urząd nadzorujący działalność radia i telewizji na Łotwie, tym bardziej społecznego? Ejże. Zaproponowała jednak osobne spotkanie w celu omówienia nabrzmiałego (dla pariasów Radia Łotewskiego, oczywiście) problemu.

Z zaproszenia skorzystamy, nie dlatego, że jesteśmy kierowani naiwną nadzieją, raczej żeby się przekonać "co się jeszcze psuje w państwie duńskim". Bo o gospodarce już wiemy.

Romuald Lebedek