Pismo Związku Polaków na Łotwie

Prezydent Polski w Rydze
i Dyneburgu

Centralnym wydarzeniem w życiu Polonii łotewskiej w roku 2010 była niewątpliwie wizyta Prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego w Dyneburgu. Nie tylko dlatego, że była to okazja zobaczyć na własne oczy i nawet zamienić kilka słów z szefem państwa polskiego, który nie tak dawno w ostrej, dramatycznej walce wygrał wybory prezydenckie. Intrygowała również osobowość i pochodzenie świeżo wybranego prezydenta, jego związki rodzinne z litewsko-łotewskim pograniczem, z Kurmenem (Kurmene) w łotewskiej Semigalii. Dodatkowej wagi wizycie Prezydenta Polski w stolicy Łatgalii dodawała również obecność Prezydenta Łotwy Valdisa Zatlersa – dwóch prezydentów na raz Dyneburg chyba jeszcze nigdy nie gościł.

Prezydenci Valdis Zatlers i Bronisław Komorowski przed polsko-łotewską wartą honorową na Placu Niepodległości w Dyneburgu.

Prezydent Polski przyjechał 10 września na Łotwę oczywiście nie po to, żeby spotkać się z Polonią – głównym celem wizyty (drugiej oficjalnej wizyty zagranicznej po objęciu urzędu prezydenta) były rozmowy z prezydentami trzech państw bałtyckich w tzw. formacie "3+1" oraz udział w V Konferencji Ryskiej, w panelu dyskusyjnym "Region państw bałtyckich po kryzysie. Co dalej?". Odbył też spotkanie z łotewskim premierem Valdisem Dombrovskisem.

Ale 11 września, w drugim dniu wizyty, Prezydent Bronisław Komorowski wraz z Prezydentem Łotwy Valdisem Zatlersem udał się do Daugavpilsu/ Dyneburga – drugiego co do wielkości miasta na Łotwie o największej liczbie miejscowej ludności polskiej – aby wziąć udział w uroczystościach z okazji 90. rocznicy wspólnej polsko-łotewskiej Kampanii Łatgalskiej. W oczekiwaniu na przybycie wysokich gości dyneburżanie mieli okazję podziwiać żołnierzy Wojska Łotewskiego i Wojska Polskiego, pełniących na Placu Niepodległości wartę honorową.

Po przybyciu na miejsce uroczystości Valdis Zatlers podziękował Polakom za udział w walkach o wyzwolenie Łatgalii, natomiast Bronisław Komorowski powiedział, że Polacy potrafili walczyć nie tylko za wolność swoją. Powiedział też, że Dyneburg był faktycznie prototypem Unii Europejskiej z uwagi na pokojowe współżycie w tym mieście ludności łotewskiej, polskiej, żydowskiej, rosyjskiej. Po przemówieniach miał miejsce bezpośredni kontakt prezydentów z mieszkańcami miasta, była okazja do zrobienia wspólnych zdjęć.

Spotkanie prezydentów z Polonią odbyło się w Domu Towarzystwa Łotewskiego, przed którym można było obejrzeć wystawę fotograficzną, poświęconą Kampanii Łatgalskiej. Można bez przesady powiedzieć, że na ekspozycję złożyły się prawdziwe rarytasy historyczne, które zobrazowały cały dramatyzm "Operacji Zima". Po raz kolejny można było się przekonać, że dla żołnierzy nie była to zimowa wycieczka po zaśnieżonych Inflantach. Wystawa wzbudziła duże zainteresowanie Prezydenta B. Komorowskiego, który przez dłuższy czas przyglądał się eksponatom, zadawał pytania towarzyszącym mu Ambasadorowi RP w Rydze J. M. Nowakowskiemu i Krystynie Barkowskiej – ekspert ds. kultury i nauki w Ambasadzie Polski.

Poproszę o autograf, Panie Prezydencie!

Sala, na której odbyło się spotkanie prezydentów Łotwy i Polski z miejscową Polonią, była wypełniona po brzegi. W spotkaniu wzięli udział również mer miasta Jānis Lāčplēsis, prezes ZPŁ Wanda Krukowska oraz prezes Oddziału ZPŁ "Promień" w Dyneburgu Ryszard Stankiewicz. Miejscowi Polacy chcieli wiedzieć, czy wzorem okresu międzywojennego w Dyneburgu rozpocznie działalność konsulat polski, byli ciekawi też powiązań rodziny Komorowskich z Łotwą. Odpowiadając na ostatnie pytanie Prezydent Polski powiedział, że z uwagi na pochodzenie jego przodków z łotewsko-litewskiego pogranicza, darzy te kraje dużą sympatią, zaznaczył, iż był niezmiernie wzruszony listem gratulacyjnym mieszkańców Kurmene z powodu wybrania go na urząd prezydenta. Bronisław Komorowski zwrócił też półżartem uwagę obecnych na fakt, że tradycyjnie już większość prezydentów Polski pochodzi z jej północno-wschodnich kresów, np. J. Piłsudski, G. Narutowicz, A. Kwaśniewski.

W czasie spotkania doszło do nieoczekiwanego "wkroczenia na scenę" księdza katolickiego, który przypomniał Prezydentowi i obecnym, iż pełnił posługę kapłańską w kościele w Kurmene w czasie, gdy Bronisław Komorowski przebywał z wizytą na Łotwie jako minister obrony. Gospodarze łotewscy sprawili wówczas gościowi niespodziankę, aranżując przelot helikopterem nad Kurmene. Sprawca zamieszania poinformował też ze smutkiem, że życie w Kurmene zamiera, że już w czasach jego kapłaństwa coraz mniej wiernych chodziło do kościoła. Prezydent serdecznie objął "intruza".

Następnie prezydenci B. Komorowski i V. Zatlers złożyli kwiaty pod krzyżem na Słobódce – w miejscu, gdzie w okresie międzywojennym znajdował się cmentarz legionistów polskich, poległych w walkach o wyzwolenie Dyneburga w styczniu 1920 roku, który został zniszczony i sprofanowany przez władze sowieckie. Polsko-łotewskie braterstwo broni z 1920 roku wymownie podkreślała obecność pod pomnikiem dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy, generał-majora Rajmondsa Graube'go, ze strony polskiej – zastępcy szefa Sztabu Generalnego, generała brygady Jana Dziedzica oraz dowódcy Marynarki Wojennej, admirała Tomasza Mathei. Również tu wartę honorową pełnili żołnierze łotewscy i polscy. Poza tym kwiaty pod krzyżem na Słobódce złożyli mer miasta Jānis Lāčplēsis i prezes "Promienia" Ryszard Stankiewicz. Na zakończenie uroczystości spod krzyża wyfrunął biały gołąb, wypuszczony z rąk dziewczyny w łotewskim (łatgalskim?) stroju ludowym i chłopaka w stroju krakowskim.

Bronisław Komorowski przed wystawą fotograficzną, poświęconą Kampanii Łatgalskiej. Pierwszy od lewej – Ambasador RP w Rydze J. M. Nowakowski.

Kolejnym etapem wizyty prezydentów w Dyneburgu był Dom Polski – duma Polonii dyneburskiej – w którym honory domu czynili Żanna i Ryszard Stankiewiczowie. Prezydent Polski zatrzymał się dłużej w salce herbów szlachty inflanckiej, uważnie przyglądał się ekspozycji, wyraził też zdanie, że herby prezentowałyby się korzystniej, gdyby były eksponowane w kolorach.

Na konferencji prasowej w Domu Polskim Prezydent Bronisław Komorowski podkreślił raz jeszcze, że stosunki polsko-łotewskie rozwijają się bardzo dobrze i że problemy Polaków w tym państwie są rozwiązywane wzorowo. Nie wszędzie tak jest, więc tym bardziej to sobie cenimy – powiedział Bronisław Komorowski. Mówiąc o Polonii łotewskiej Prezydent Polski wyraził zadowolenie z dużej liczby Polaków, którzy ubiegali się i uzyskali Kartę Polaka – około 2 tysięcy osób. Jest to dokument, świadczący o emocjonalnym związku Polonii z krajem – powiedział Prezydent.

Odpowiadając na pytanie o perspektywie wybudowania w Dyneburgu pomnika Stefana Batorego, który nadał tej osadzie prawa miejskie, Bronisław Komorowski zaznaczył, iż cywilizację zachodnią cechowały m.in. dwa czynniki – uniwersytety i prawa miejskie. Dzielny król Stefan Batory [m.in. założyciel Akademii i Uniwersytetu Wileńskiego w 1579 roku] był tego świadom i strona polska mogłaby się tylko cieszyć, gdyby w Dyneburgu stanął jego pomnik. Jednak sprawa budowy pomnika leży przede wszystkim w kompetencji władz łotewskich – lokalnych i krajowych.

Prezydenci Polski i Łotwy składają wieńce pod krzyżem na Słobódce.

Swoją wizytę w Dyneburgu wraz z Prezydentem Valdisem Zatlersem Bronisław Komorowski określił jako spotkanie bilateralne, podziękował na zakończenie za pamięć o polskich żołnierzach tu poległych i zaprosił Valdisa Zatlersa do złożenia wizyty w Polsce.

Romuald Lebedek