Pismo Związku Polaków na Łotwie

prof. dr ĒRIKS JĒKABSONS

Wspólne operacje łotewskich pociągów pancernych z Wojskiem Polskim w 1919 – 1920 r.

W styczniu br. minęła 90. rocznica wspólnej operacji wojskowej sił zbrojnych Republiki Łotewskiej i Wojska Polskiego, w czasie której wyzwolona została spod Armii Czerwonej ostatnia dzielnica Łotwy – Łatgalia. O wyzwolenie Łatgalii Południowej walczyła połączona polsko-łotewska grupa wojskowa pod dowództwem generała Edwarda Rydza – Śmigłego. Jednostki polskie, które stanowiły większość tej grupy i łotewskie działały według wspólnego planu, jednak na różnych odcinkach frontu. Był jednak wyjątek, gdy w walkach pod Wyszkami polską piechotę aktywnie i skutecznie wspierał łotewski pociąg pancerny.

Działania wojenne pod Wyszkami w styczniu 1920 roku .

Pociągi pancerne były nowoczesną jak na owe czasy bronią, faktycznie mobilną artylerią, którą można było szybko przemieszczać (pod warunkiem istnienia niezbędnej sieci kolejowej). Dany artykuł porusza nieznany epizod walk niepodległościowych i oddaje w ten sposób hołd żołnierzom Armii Łotewskiej i Wojska Polskiego, którzy walczyli i oddali życie za wyzwolenie Łatgalii.

Latem 1919 roku skompletowany został 1. pancerny dywizjon Armii Łotewskiej, składający się z dwóch pociągów, natomiast w listopadzie zakończono budowę trzeciego pociągu (wagony posiadały podwójne ściany z 6 mm. płytami pancernymi w środku). Pociągi te wzięły udział w walkach z armią Bermonta. W czasie tych walk zbudowano w Liepai pociąg pancerny "Kalpaks". Łączna siła ogniowa łotewskich pociągów pancernych wynosiła 1 stycznia 1920 roku 13 dział, 8 moździerzy i 33 karabiny maszynowe.

3 stycznia 1920 rozpoczęła się operacja wyzwolenia Łatgalii. Jednostki polskie przeszły na prawy (łatgalski) brzeg Dźwiny przy słabym wsparciu artylerii, ponieważ przemieszczanie baterii artyleryjskich w głębokim śniegu było utrudnione. W ciężkich warunkach pogodowych (mróz do -250C, zamieć śnieżna) wsparcie piechoty polskiej ogniem artylerii okazało się niewystarczające, z kolei 15. Armia Radziecka miała do dyspozycji większą ilość dobrze uzbrojonych nowoczesnych pociągów pancernych, a także dostosowane do działań wojennych wagony towarowe lub platformy. Taki cofający się w pośpiechu przed Polakami sowiecki "pociąg pancerny", który w rzeczywistości składał się z lokomotywy i otwartej platformy na węgiel z wyciętymi w ścianach otworami do strzelania, dostał się na stacji Liksna w ręce łotewskiej kompanii 3. Jelgavskiego Pułku Piechoty.

3 stycznia ok. godz. 14.00 siły polskie opanowały cały Dyneburg i posuwały się dalej w kierunku Wyszek. Już w nocy na 4 stycznia jednostki 5. Pułku Piechoty Legionów dotarły do chutoru Mazuli w pobliżu stacji kolejowej Dubna (dziś – Wyszki) linii kolejowej Dyneburg – Rzeżyca (Rezekne) – Piotrogród, mając za zadanie odcięcie drogi czerwonoarmistom, wycofującym się z Dyneburga wzdłuż torów kolejowych. Po nocnych walkach obronnych w miejscowości Mazuli 5. Pułk Legionów przeszedł w godzinach porannych 4 stycznia do przeciwnatarcia. Nieprzyjaciela wspierał pociąg pancerny "Smiert ili Pobieda" na stacji Dubna. Teren przechodził z rąk do rąk. Po uszkodzeniu torów kolejowych Polacy omal nie zawładnęli pociągiem pancernym pod chutorem Peipuni – uratowało go przybycie dwóch innych sowieckich pociągów pancernych ("Towariszcz Lenin" i "Imieni Towariszcza Trockogo"), które usłyszały sygnały alarmowe lokomotywy.

Bez wsparcia artylerii Polacy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji i musieli wycofywać się ze stacji pod ogniem pociągów pancernych nieprzyjaciela. Z kolei Rosjanom udało się naprawić tory i wycofać się w kierunku Rzeżycy. Jednak Polacy zdołali utrzymać miejscowości Peipuni, Kazuliszki i Weiskuniszki. W walce tej straty polskie wyniosły 32 poległych i 115 rannych. Dopiero po przybyciu posiłków z Dyneburga (jednego batalionu 6. Pułku Piechoty Legionów) dwóm kompaniom 5. pułku udało się ok. godz. 15.00 zająć stację Dubnę. Po upływie ok. godziny Polacy nawiązali w pobliżu Wyszek łączność z łotewskim 3. Jelgavskim Pułkiem Piechoty. 5 stycznia dowództwo 5. Pułku Piechoty zażądało zamiany z uwagi na duże straty i przemęczenie żołnierzy. Ponadto w tym dniu do dyspozycji 1. Brygady Legionów przybyła 2. bateria 1. pułku ciężkiej artylerii oraz szwadron 2. Pułku Kawalerii. Należało poza tym uporządkować własne tyły, ponieważ okoliczni chłopi uważali, że niebezpieczeństwo już minęło. W związku z tym dowództwo 1. Brygady zabroniło osobom cywilnym "włóczyć się" w pobliżu linii frontu. Żołnierze zmuszali ich do pozostawania w domach.

5 stycznia 5. Pułk Piechoty został zluzowany przez 1. Pułk Piechoty Legionów, który przybył z Dyneburga. Tymczasem sowieckim jednostkom udało się połączyć ze swoją brygadą rezerwy i skompletować w tym miejscu silną grupę, która przez kilka dni skutecznie odpierała ataki Polaków i znajdujących się na lewym skrzydle Łotyszy. Rosjanie zajęli pozycje na stacji Ruszony, Polacy – na stacji Dubna. Na lewym skrzydle 1. Pułku Piechoty Legionów znajdował się 3. Jelgavski Pułk Piechoty, na prawym skrzydle – jednostki 5. Pułku Piechoty. Rzeźba terenu sprzyjała czerwonoarmistom – tory kolejowe były schowane wśród licznych pagórków, co umożliwiało sowieckim pociągom pancernym bezkarnie ostrzeliwać Kazuliszki, Peipini i Weiskuniszki. Polacy zmuszeni byli ukrywać się przed ogniem nieprzyjaciela w piwnicach lub w dołach na ziemniaki pod podłogą domów. Śnieżyca i mróz komplikowały sytuację jeszcze bardziej.

7 stycznia nieprzyjaciel rozpoczął przeciwnatarcie. Na początku sowiecki pociąg pancerny wystrzelił w kierunku ww. chutorów około 150 pocisków artyleryjskich, jednak natarcie piechoty udało się odeprzeć. 8 i 9 stycznia Rosjanie podjęli kolejne ataki na polskie i łotewskie pozycje, w czasie których Kazuliszki, Peipini i Weiskuniszki zostały prawie doszczętnie zniszczone. Rankiem 10 stycznia pocisk wystrzelony z pociągu pancernego trafił w murowaną piwnicę w Kazuliszkach przynosząc śmierć całemu oddziałowi 5. kompanii 1. pułku. W ciągu półgodziny straty tej kompanii wyniosły 9 zabitych i 15 rannych. Niedogodne ukształtowanie terenu sprawiło, iż polska artyleria była rozmieszczona zbyt daleko i nie miała łączności z własną piechotą. Jedynym wyjściem było sprowadzenie pociągu pancernego, jednak polskie pociągi nie mogły operować w Łatgalii z uwagi na inną szerokość torów.

Łotewski pociąg pancerny nr 3 brał udział w walkach 3 – 5 stycznia na odcinku frontu Krustpils – Rzeżyca. Z rozkazu dowódcy Dywizji Kurlandzkiej (Kurzemes dyvīzija) pociąg ten przybył 9 stycznia rano do dyspozycji sztabu 1. Brygady Legionów Polskich w Dyneburgu, zaś 10 stycznia o godz. 12.00 przyjechał na stację Dubna. Dowódca pociągu – kapitan Arnolds Paulockis wiedział, że oczekuje go walka z pociągami pancernymi "Towariszcz Lenin" i "Smiert ili Pobieda", każdy z których był uzbrojony w 4 działa i posiadał załogę składającą się z "zaufanych komunistów najwyższej próby". Łotewski pociąg był uzbrojony w 8 niemieckich karabinów maszynowych typu "Maxim", dwa 77 mm, jedno 48 mm i jedno nieduże 37 mm działo. Z przyczyn technicznych działa te można było obracać tylko pod kątem do 30 stopni. Pociąg był przygotowany do walki, jednak jego platformy nie były wyprodukowane do potrzeb wojskowych – składały się one przeważnie z platform pociągów towarowych.

Dla Polaków przybycie pociągu łotewskiego łączyło się z nadzieją na przerwanie ostrzału artyleryjskiego nieprzyjaciela. Z tego powodu pociąg przywitał na stacji cały polski sztab, który we wspomnieniach A. Paulockisa nie ukrywał jednak swojego zawodu, ponieważ oczekiwał przybycia "metalowego olbrzyma". Tym bardziej, że Polacy byli poinformowani o nowoczesnym uzbrojeniu pociągów pancernych nieprzyjaciela. Pociąg łotewski zajął dogodną pozycję przy Kazuliszkach, a jego załoga wyjaśniła, gdzie znajdują się oba pociągi sowieckie, które ostrzeliwały pozycje z odległości 1000 metrów. Następnie pociąg szybko wyjechał z zakrętu i ostrzelał pociągi nieprzyjaciela i znajdujące się za nimi tory, usiłując uszkodzić drogę odwrotu. Po wymianie ognia nad pociągiem pancernym "Smiert ili Pobieda" wzbił się słup białego dymu i rozległ się wybuch – pocisk artyleryjski roztrzaskał działo i uszkodził pancerną platformę zabijając i raniąc wielu żołnierzy nieprzyjaciela. Pociąg ten szybko wycofał się, natomiast "Towariszcz Lenin" otworzył chaotyczny ogień i również wycofał się. Żołnierze polscy przywitali ten widok radosnymi okrzykami. W ten sposób, w wyniku skutecznego współdziałania polskiej piechoty i łotewskiego pociągu pancernego, atak nieprzyjaciela został odparty. Uszkodzenia pociągu łotewskiego były nieznaczne – odłamki pocisków oddzieliły niektóre płyty pancerne od ściany wagonu z działem i uszkodziły punkt obserwacyjny. Lekkich obrażeń doznało dwóch żołnierzy. Na noc pociąg powrócił do Dyneburga.

11 stycznia pociąg ponownie przybył do Dubny, nie został jednak zaangażowany do walki z nieprzyjacielem. Według zapisu w dzienniku walki Polacy składali wyrazy wdzięczności Łotyszom zaś dowódca 1. Brygady Legionów osobiście podziękował dowódcy łotewskiego pociągu pancernego. Powiedział, że po raz pierwszy spotkał się z "tak ofiarną robotą, gdy pociąg przyjmuje na siebie cały ogień nieprzyjaciela dając swobodę działania piechocie". Jeńcy opowiadali Polakom, że 10 stycznia uszkodzony został również pociąg "Towariszcz Lenin", natomiast "Smiert ili Pobieda" ucierpiał tak poważnie, że został skierowany do remontu w Piotrogradzie. Dowódca i komisarz polityczny pociągu pancernego "Towariszcz Lenin" opowiadali, że stoczyli walkę z "trzema pociągami białych". Straty nieprzyjaciela potwierdzili również telefoniści polscy, którzy podłączyli się do linii nieprzyjaciela. Słyszeli oni również rozkaz unikania otwartej walki z pociągami "białych", skierowany do pociągu "Towariszcz Lenin".

12 stycznia 1. Pułk Legionów udał się do przeciwnatarcia – celem było opanowanie nowej linii obrony przeciwnika. 1 pułk i łotewski pociąg pancerny mieli zająć stację kolejową Ruszony. W celu skutecznego przeprowadzenia tej akcji dowódca 2. batalionu 1. Pułku Legionów rozkazał dwóm kompaniom posuwać się do przodu jako desant pociągu. Łotysze otrzymali rozkaz zajęcia chutoru Subri, dworu Skawerinawa oraz majątku Józefinowo w pobliżu torów, w razie konieczności – odparcia kontrataku pociągu nieprzyjaciela. W zamieci i śniegu piechota polska wyruszyła o godz. 6.00, pociąg łotewski – o 6.20. Już w 400 metrach od Kazuliszek trzeba było pod ogniem nieprzyjaciela naprawić tory, jednak o godz. 8.00 grupa zajęła po krótkiej walce Subri, z którego nieprzyjaciel wycofał się tracąc 3 zabitych. Tu stoczona została kolejna walka z pociągiem "Towariszcz Lenin", który nie wytrzymał natarcia i wycofał się do majątku Józefinowo. Według rozkazu Skawerinawa powinna była być zajęta o godz. 10.00, jednak Łotysze opanowali ją już o godz. 8.35. Siedzący tam czerwonoarmiści otworzyli ogień, wkrótce jednak wycofali się w pośpiechu tracąc 6 zabitych i pozostawiając 8 skrzyń naboi na 2 wozach. Łotysze przekazali polskiej piechocie wziętego do niewoli czerwonoarmistę z końmi, a sami udali do dalszego ataku.

Przy majątku Józefinowo doszło do ponownego starcia z pociągiem "Towariszcz Lenin", który ostrzeliwując się zmuszony był po kilku trafieniach wycofać się do Ruszon. W ten sposób Łotysze opanowali już o godz. 10.00 bez pomocy polskiego desantu majątek Józefinowo, który zgodnie z rozkazem powinien był być zajęty o godz. 14.00. Pociąg wysunął się w tym czasie daleko przed polską piechotę i w celu nawiązania z nią łączności zaczął powoli cofać się (przy Skawerinawie został przez pomyłkę ostrzelany przez baterię polskiej artylerii, która posuwała się do przodu z 1. batalionem 1. pułku, jednak na szczęście nie został trafiony).

Po wykonaniu zadania dowódca pociągu poinformował o tym sztab 1. pułku, następnie pociąg ruszył w kierunku Ruszon, których jednak nie mógł zająć z uwagi na uszkodzony most i brak wody w lokomotywie. Polacy przybyli do Józefinowa o godz. 14.35 i pociąg pancerny, po przekazaniu im pozycji, powrócił do Dubny po amunicję i wodę, a następnie do Dyneburga.

13 stycznia rano łotewski pociąg pancerny otrzymał rozkaz przybycia na stację kolejową Ruszon, opuszczoną w nocy przez przeciwnika. Po naprawie mostu i torów, uszkodzonych w dwóch miejscach, pociąg wjechał o godz. 11.40 na stację, gdzie znajdowała się tylko przednia straż Polaków, która poinformowała, że dalej są już czerwonoarmiści. Jednak dowódca pociągu podjął decyzję posuwania się do przodu. Przed majątkiem Baufaliszki, przy chutorze Kuki, załoga pociągu musiała naprawić uszkodzony most przez kanał, łączący dwa jeziora, tymczasem A Paulockis z 9 żołnierzami poszedł na zwiady. Napotkany po drodze miejscowy chłop opowiedział, że w Baufaliszkach oddalonych o 1,5 km od łotewskiego pociągu, znajduje się sztab pułku nieprzyjaciela w składzie 40 żołnierzy. Nie zważając na liczebną przewagę przeciwnika A. Paulockis dał rozkaz do natarcia. Po krótkiej wymianie ognia Łotysze rzucili się do ataku. Zaskoczeni czerwonoarmiści stawili słaby opór i w pośpiechu wycofali się z majątku pozostawiając 4 zabitych. Zdobyto stację telefoniczną, większą ilość karabinów, jednak chłopi opowiedzieli, że okolica aż się roi od bolszewików, którzy usiłują przejść przez tory kolejowe, aby następnie szosą wycofać się w kierunku Dagdy.

W związku z powyższym A. Paulockis zadecydował o patrolowaniu pociągiem pancernym 5 km odcinku od Ruszon do uszkodzonego mostu. Uzupełniając po raz kolejny zapasy wody w Ruszonach załoga zauważyła w odległości jednej mili po lewej stronie batalion przeciwnika z wozami i oddziałem kawalerii. Działa pociągu pancernego nie mogły być ustawione pod odpowiednim kątem, w związku z powyższym przeciwnika ostrzelano z karabinów maszynowych. Kolumna w panice rozsypała się pozostawiając na drodze wywrócone wozy i zabitych koni. Po ponownym powrocie do Ruszon i złożeniu meldunku dowódcy 1. batalionu 1. pułku załoga zaobserwowała w odległości 3 mil od stacji kompanię czerwonoarmistów, która usiłowała ukryć się w lesie. Niezwłocznie otwarto ogień z karabinów maszynowych trafiając wielu żołnierzy nieprzyjaciela. Później jeńcy zeznali, że straty wyniosły 6 zabitych i 12 rannych (widok pociągu pancernego zaskoczył nieprzyjaciela, który był przekonany, że uszkodzony most uniemożliwi przejazd przez kanał). Jeszcze około 30 żołnierzy przeciwnika rozsypało się na wszystkie strony i dostało się później do polskiej niewoli, natomiast łotewski pociąg przez pozostałą część dnia odpędzał strzałami z dział błąkające się grupki nieprzyjaciela, które usiłowały uszkodzić szyny. Patrolowanie odcinku trwało do wieczoru, gdy cały teren przekazano jednostkom polskim.

14 stycznia łotewski pociąg pancerny miał ostatnie starcie z pociągiem sowieckim w okolicach Baufaliszek, w czasie której "Towariszcz Lenin" zmuszony był po raz kolejny wycofać się. Przez pozostałą część dnia Łotysze działali samodzielnie, na czele jednostek polskich i bez kontaktu z nieprzyjacielem. Następnie pociąg poddano remontowi na stacji Ruszony i skierowano 17 stycznia do zajmowanego przez jednostki łotewskie Antonopola. 18 stycznia pociąg pancerny powrócił do Ruszon, a 20 stycznia otrzymał rozkaz wzięcia udziału w natarciu wojsk łotewskich na Rzeżycę.

Tłum. R. Lebedek