Pismo Związku Polaków na Łotwie

Festiwal muzyki klasycznej "Czerwone Maki"

11 listopada 2003 roku, w 85. Rocznicę Odrodzenia Niepodległego Państwa Polskiego, Ambasada RP na Łotwie umieściła na ścianie Muzeum Uniwersytetu Łotewskiego tablicę pamiątkową dowódcy Wojska Polskiego w ZSRR i II Korpusu Polskiego we Włoszech, gen. Władysława Andersa – w latach 1911-1914 studenta Politechniki Ryskiej. W nawiązaniu do tego wydarzenia odbyły się wtedy organizowane przez Towarzystwo "Inflanty" pierwsze obchody w Rydze rocznicy zwycięskiej bitwy pod Monte Cassino (18 maja 1944 roku). W latach następnych obchody te przekształciły się z cichej polskiej imprezy w coroczny festiwal muzyki klasycznej z udziałem wykonawców różnych narodowości.

Również w roku bieżącym Towarzystwo "Inflanty" zorganizowało 17-18 maja na Uniwersytecie Łotewskim obchody kolejnej rocznicy bitwy pod Monte Cassino. Programy Radia Łotewskiego "Klasika" i "Doma laukums" wielokrotnie nadawały w te dni anons festiwalu "Czerwone Maki", któremu towarzyszyła melodia tej najpopularniejszej polskiej pieśni wojskowej okresu II wojny światowej.

Goście i uczestnicy Festiwalu "Czerwone Maki". Duet sióstr Maria Legeza i Dagmara Malzuba (3 i 4 od lewej). W dalszej kolejności – Krystyna Barkowska – ekspert ds. kultury, nauki i mediów Ambasady RP, płk Artur Krawczyk – attache obrony w Ambasadzie RP, Jan Hryniewicz – prezes Towarzystwa "Inflanty", Edward Fiskowicz – długoletni prezes Klubu Kultury Polskiej "Polonez".

Goście festiwalu na stojąco wysłuchali pieśni Alfreda Schütza do słów Feliksa Konarskiego "Czerwone maki na Monte Cassino" – tego polskiego przeboju II wojny światowej, który powstał w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku (w przededniu decydującej walki) i stał się hymnem armii Władysława Andersa. Wśród gości festiwalu byli przedstawiciele Ambasady RP w Rydze – attache obrony płk Artur Krawczyk i ekspert ds. kultury, nauki i mediów Krystyna Barkowska.

Na wstępie odczytano słowo powitalne Ambasadora RP w Rydze Jerzego Marka Nowakowskiego:

Szanowni Państwo,

przepraszam bardzo, że nie przemawiam osobiście, ale pilne sprawy zatrzymały mnie w Polsce dłużej, niż się spodziewałem.

Bardzo żałuję, bo jak Państwo wiedzą historia najnowsza, a w tym dzieje Polaków na Łotwie interesują mnie nie tylko ze względu na pełnioną funkcję.

Będąc historykiem najnowszych dziejów Polski ze wzruszeniem wchodzę zawsze do gmachu, w którym studiował Władysław Anders.

Spotykacie się Państwo dzisiaj z okazji 66 rocznicy bitwy pod Monte Cassino. Bitwy, która dla Polaków łączy się nierozerwalnie z nazwiskiem gen. Władysława Andersa. Generał ocalony w 1940 r. z sowieckiej niewoli i mianowany dowódcą polskiej armii tworzonej w ZSRR na mocy porozumienia pomiędzy Rządem Emigracyjnym w Londynie a Stalinem, stał się postacią symbolizującą tragedię setek tysięcy Polaków walczących przez lata II wojny światowej, a potem pozbawionych możliwości powrotu do Ojczyzny.

Jego armia tworzona w stepach koło Orenburga składała się w większości z tysięcy więźniów GUŁ-agu, Polaków wywiezionych po zdradzieckiej napaści Sowietów 17 września 1939 r. do obozów Kazachstanu i Syberii. Obok obozu wojskowego powstał drugi, większy, w którym koczowały dzieci i kobiety, oraz ci, którym siły nie pozwalały na normalną służbę wojskową.

Kiedy Stalin chciał rozbić i podzielić niewielką armię gen. Andersa, gdy zaczęły się przerwy w dostawach uzbrojenia a co najważniejsze żywności, generał podjął jedną z całej serii straszliwie trudnych decyzji jakie przyszło mu podejmować w życiu. Zdecydował o wyprowadzeniu swojego wojska przez Iran i Palestynę do Brytyjczyków. Ta decyzja spotkała się z uznaniem i aprobatą Sowietów. Było już po Stalingradzie i Kreml nie potrzebował tak dramatycznie jak wcześniej pomocy. Stalin uznał, iż Anders i jego żołnierze nigdy nie staną się posłusznymi marionetkami. Lepiej było się go pozbyć.

Dla Andersa – byłego oficera kawalerii carskiej armii, doskonale znającego Rosję, jej kulturę i mentalność – wyjście z ZSRR było osobistą porażką. Ale wiedział, że to jedyny sposób na ocalenie cudem wyciągniętych z obozów ludzi. Większość z nich pochodziła ze wschodnich terenów Rzeczpospolitej. Z Wileńszczyzny, Brasławszczyzny, Wołynia... Marsz przez Azję czy Afrykę, dla dzieci czasami przez Australię i Nową Zelandię, oddalał ich od domów. Ale wiedząc więcej niż ktokolwiek inny poza mieszkańcami ZSRR o nieludzkim systemie komunistycznym karnie wymaszerowali. Walczyli potem dzielnie pod Tobrukiem i jako II Korpus Polski pod Monte Cassino.

Wbrew legendzie o "makach czerwieńszych co z polskiej wzrosły krwi" ich straty były na stokach Monte Cassino mniejsze, proporcjonalnie, od Brytyjczyków i Amerykanów. Generał Anders dbał o każde żołnierskie życie, bo wiedział z jakim trudem je wcześniej ocalono. Także dlatego żołnierze kochali go i mu ufali. Dzięki zaufaniu do swojego dowódcy znieśli z honorem i godnością rozwiązanie polskiej armii i lata emigracji po tym jak Polska dostała się pod dominację Sowietów w wyniku układu w Jałcie. Nieliczni z nich dożyli do roku 1989 i odzyskania niepodległości. I coraz mniejsza garstka co roku zbiera się na cmentarzu pod Monte Cassino przy grobach swoich towarzyszy broni i swojego dowódcy, który spoczął obok ukochanych żołnierzy, po ponad 30 latach sprawowania moralnego rządu dusz wśród polskiej emigracji politycznej.

Generał był człowiekiem ukształtowanym właśnie tu na Politechnice w Rydze. I wspomnę tylko jeszcze jeden epizod z jego politycznego i wojskowego życiorysu. Anders cenił i wielbił Marszałka Piłsudskiego. Jako dowódcę i jako ojca polskiej niepodległości. Ale, gdy w maju 1926 r. Piłsudski dokonał przewrotu wojskowego, ówczesny pułkownik Anders znalazł się jako jeden z wysokich oficerów po stronie przeciwników Marszałka. Bo uważał, że składał przysięgę prezydentowi Rzeczypospolitej i musi tej przysięgi wbrew sercu dotrzymać. I mimo, że strzelał do ludzi Piłsudskiego, to Marszałek nie tylko nie przerwał jego kariery, ale powołał go na stanowisko szefa służb kontrolnych wojska po 1926 r. Wiedział bowiem, że po zalegalizowaniu przewrotu będzie miał w Andersie znakomitego i lojalnego dowódcę.

Wśród setek wybitnych Polaków, jacy wyszli z murów ryskiej uczelni, większość była takiej próby jak Władysław Anders. Dziękując za uwagę chciałbym wyrazić nadzieję, że uda nam się wspólnie upamiętnić tych ludzi tak, jak na to swoim życiem i działalnością zasłużyli.

Jerzy Marek Nowakowski
Ambasador

Pod godłem Orła Białego rozbrzmiewały arie, ballady, mazurki, polonezy.

Pani Łucja Czutłaszwili – córka żołnierza II Korpusu Polskiego we Włoszech demonstruje brytyjskie odznaczenia wojskowe swojego ojca.

Na obchody 66 rocznicy bitwy pod Monte Cassino złożyły się dwa koncerty. Najpierw publiczność zgromadzona pod godłem Orła Białego mogła podziwiać wspaniałe głosy znanych śpiewaczek operowych, laureatek konkursów międzynarodowych – Olgi Piatigorskiej, Iriny Tiurdiu, Ludmiły Ignatowej. Cztery ballady F. Chopina wykonała znakomita pianistka Elina Gaile, nokturny F. Chopina i wokalizę S. Rachmaninowa – Ksenia Szczetinkina. Wspaniale zabrzmiały "Polskie kwiaty" i "Rozkwitały pąki białych róż" w wykonaniu polskiego duetu sióstr Marii Legezy i Dagmary Malzuby, którym akompaniowała Żanna Miłowa – administrator Łotewskiej Asocjacji Towarzystw Mniejszości Narodowych im. Ity Kozakiewicz. Miłą niespodziankę sprawiło oryginalne wykonanie pieśni Bułata Okudżawy w języku polskim przez duet nauczycieli Polskiej Szkoły Średniej im. Ity Kozakiewicz – Tatiany Wostokowej i Alisy Bielewicz.

W ciągu dwóch dni ogółem wystąpiło około 30 wykonawców – muzykantów i śpiewaków. Rozbrzmiewały arie, ballady, mazurki, polonezy i piosenki kompozytorów polskich. Na zakończenie koncertu mieszkanka Jurmały, p. Łucja Czutłaszwili, córka żołnierza armii gen. W. Andersa, opowiedziała na przykładzie własnej rodziny o trudnym losie Polaków w czasie II wojny światowej. Zademonstrowała też cztery brytyjskie odznaczenia wojskowe, których jej ojciec nie zdążył odebrać. Pani Łucja dowiedziała się o nich przypadkowo po długich poszukiwaniach w archiwach i w drodze korespondencji. W połowie lat 90. odznaczenia te zostały przekazane pani Łucji przez Ambasadę Wielkiej Brytanii na Łotwie.

Do zobaczenia w 2011 roku!

Jan Hryniewicz Prezes Zarządu Stowarzyszenia "Inflanty"

"Zawisza Czarny" Rydze

"Zawisza Czarny" promuje w Rydze uroki Beskid.

"Kiełbaski dla gości szanownych!"

1 czerwca br. zawitał do Rygi trzymasztowy żaglowiec "Zawisza Czarny" w celu promocji polskiej oferty turystycznej za granicą, konkretnie – regionu Beskid. Co roku "Zawisza" odbywa w tym celu rejsy po Bałtyku. Portem macierzystym statku jest Gdynia, jednak większość załogi składa się z Bielsko-Białej w Beskidach. Odległość z Gdańska do Rygi żaglowiec pokonał w ciągu dwóch z połową dni – nie bez pomocy silnika produkcji 1940 roku, który mimo zaawansowanego wieku funkcjonuje niezawodnie.

Obecny na pokładzie Ambasador Polski w Rydze Jerzy Marek Nowakowski zauważył, że dla turystów z Łotwy bardziej pociągające mogą być – na zasadzie kontrastu – właśnie pagórkowate i górzyste tereny Śląska, Bielsko-Białej i Zakopanego, aniżeli część północna Polski.

Załoga podejmowała gości kiełbaskami z rusztu i piwem "Żywiec" – produktem znanym również na Łotwie i nie wymagającym specjalnej promocji.

Obserwator

Ordery Trzech Gwiazd dla Polaków

Decyzją Kapituły Orderów przy Kancelarii Prezydenta Republiki Łotewskiej trzech Polaków wyróżniono Orderem Trzech Gwiazd. Są to Adam Daniel Rotfeld – były minister spraw zagranicznych RP, Maciej Klimczak – były Ambasador RP w Rydze oraz wybitny reżyser filmowy Andrzej Wajda. Na ceremonię wręczenia nagród 1 maja br. osobiście przybyli do Pałacu Prezydenckiego w Rydze Adam Daniel Rotfeld i Maciej Klimczak.

Obserwator

W dniach 8 – 10 września 2010 r. odbędzie się pod patronatem Marszałka Senatu RP, pana Bogdana Borusewicza, Światowy Zjazd Inżynierów Polskich. Zjazd jest kontynuacją inżynierskich sympozjów "Polacy Razem" organizowanych przez Federację SNT-NOT oraz wielu inicjatyw organizacji polonijnych i Stowarzyszenia Wspólnota Polska. Organizatorami Zjazdu są Politechnika Warszawska, Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT oraz Rada Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej.

Zjazd będzie forum do prezentacji ważnych i ciekawych zagadnień w obszarze nauki i gospodarki oraz miejscem nawiązania kontaktów i współpracy w zakresie innowacji i high-tech między przedstawicielami Polonii a inżynierami i biznesem w kraju.

Celem Zjazdu jest m.in. przyspieszenie rozwoju gospodarczego Polski poprzez:

  • wypracowanie strategii współpracy polskich środowisk inżynierskich w kraju i za granicą
  • transfer i implementację nowoczesnych technologii pozyskiwanych przez polskich inżynierów pracujących w różnych krajach świata
  • wymiana doświadczeń w dziedzinie kształcenia i dokształcania inżynierów z uwzględnieniem praktyki i wymagań globalnej gospodarki
  • współpracę gospodarczą inicjowaną lub realizowaną za pośrednictwem inżynierskich środowisk polonijnych
  • upowszechnienie w świecie polskiej myśli technicznej, produktów i usług
  • nawiązanie i zacieśnianie kontaktów między polskimi i zagranicznymi uczelniami oraz placówkami naukowymi, badawczymi i dydaktycznymi w obszarze wymiany doświadczeń, tworzenia międzynarodowych zespołów naukowo-badawczych
  • wypracowanie strategii wzmacniającej polskie lobby naukowe i techniczne oraz zwiększenie liczby polskich naukowców na czołowych uczelniach światowych
  • wykorzystanie wiedzy, doświadczenia i kontaktów inżynierów polonijnych
  • nawiązanie kontaktów indywidualnych

Miejscem obrad Zjazdu w dniach 8 i 10 września będzie Gmach Politechniki Warszawskiej, natomiast 9 września sesje odbędą się w Warszawskim Domu Technika, ul. Czackiego 3/5.

Szczegóły dotyczące Zjazdu znajdują się na stronie www.szip.org.pl
Biuro Światowego Zjazdu Inżynierów Polskich
ul. Czackiego 3/5, 00-043 Warszawa
tel.: +48 22 336 12 60, fax: +48 22 336 14 81
e-mail: sekretariat-SZIP@not.org.pl

Osoba do kontaktu:
Koordynator Biura
Światowego Zjazdu Inżynierów Polskich
Sebastian Lalka
tel. 601 333 143