Pismo Związku Polaków na Łotwie

Żegnaj, Panie Michale!

3 lutego 2009 roku odszedł na wieczną wartę Michał Bartuszewicz – kombatant, weteran ruchu polonijnego, członek honorowy Zarządu Głównego Związku Polaków na Łotwie, długoletni redaktor polskiej audycji radiowej "Nasz Głos" w Radiu Łotewskim oraz redaktor naczelny pisma związkowego "Polak na Łotwie", kawaler licznych orderów i odznaczeń polskich.

Urodził się 12 października 1913 roku w Łatgalii, w gminie Kastulina powiatu krasławskiego, jednak od wczesnych lat do końca życia związany był z Rygą. Tu właśnie w okresie międzywojennym ukończył gimnazjum polskie, aktywnie działał w polskim harcerstwie. Niedługo przed okupacją sowiecką Łotwy znalazł okresowe zatrudnienie w Poselstwie Polskim w Rydze. Uosabiał unikatową symbiozę polskiego i łotewskiego patriotyzmu i przez całe życie dochował wierności dwóm przysięgom: harcerskiej – na wierność sprawie polskiej oraz żołnierskiej – na wierność państwu łotewskiemu. W okresie okupacji faszystowskiej Polski i Łotwy przysięgę harcerską traktował jako żołnierską, co spowodowało, że znalazł się w polskim ruchu oporu AK w Rydze.

Krok ten przypłacił aresztowaniem przez władze faszystowskie, osadzeniem w Ryskim Więzieniu Centralnym i zesłaniem do obozu koncentracyjnego w Stutthofie w 1944 roku. Tu dzielił los z kwiatem młodzieży polonijnej Łotwy z akowskiego ruchu oporu, który ocalał po represjach w Rydze. Przeżył gehennę obozową, przeżył osławiony "marsz śmierci" – zarządzoną przez ss-manów ewakuację obozu. Zachował na tyle sił, odwagi i roztropności, aby uciec w czasie "marszu", został jednak ujęty na terenie Polski przez sowiecki kontrwywiad wojskowy, długo przesłuchiwany i wcielony wreszcie ... do Armii Czerwonej. Podczas walk nad Odrą został ciężko ranny.

Po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości aktywnie włączył się do reanimacji życia polonijnego w Rydze, był prezesem Oddziału Ryskiego Związku Polaków Łotwy, brał aktywny udział w posiedzeniach Zarządu Głównego, zjazdach i konferencjach Związku, jednak największe zasługi dla Związku położył na odcinku mediów polonijnych – przez wiele lat ofiarnie tworzył audycje polskie w Radiu Łotewskim oraz redagował pismo "Polak na Łotwie". Przez szereg lat pełnił dyżury w siedzibie Związku Polaków na Łotwie, reprezentował Związek w Asocjacji Mniejszości Narodowych Łotwy.

Odszedł w wieku, który młodsze pokolenie bez przesady może nazwać biblijnym, zachowując do ostatnich dni przed chorobą jasność umysłową i sprawność fizyczną. Spoczął w grobie rodzinnym na cmentarzu św. Michała w Rydze. Ostatni hołd śp. Michałowi Bartuszewiczowi złożyli Ambasador Polski w Rydze Maciej Klimczak, II sekretarz Ambasady RP Iwona Jaroszkiewicz, Prezes Związku Polaków Wanda Krukowska, Prezes Asocjacji Mniejszości Narodowych Łotwy prof. Raffi Haradżanjan, Prezes Białoruskiego Towarzystwa "Świtanak" Wjaczka Celesz, przedstawiciele harcerstwa polskiego na Łotwie, liczni członkowie Polonii ryskiej. W przemówieniu pożegnalnym Ambasador Maciej Klimczak podkreślił zasługi Pana Michała Bartuszewicza dla Polonii łotewskiej, Polski i Łotwy, stawiając Go za wzór dla młodych członków Związku. Nad grobem odczytano też list pożegnalny byłego Ambasadora RP w Rydze Tadeusza Fiszbacha.

Przez całe życie dochował wierności cnotom i maksymom harcerskim, był bez reszty oddany sprawie polonijnej. Odszedł jeszcze jeden członek przedwojennej Polonii ryskiej, tej niestety topniejącej, wspaniałej wspólnoty naszych dziadków i rodziców.

Cześć Jego Pamięci!

Romuald Lebedek

Podziękowanie

Składam serdeczne podziękowania Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Rydze w osobie Pana Ambasadora Macieja Klimczaka i Kierownika Wydziału Konsularnego, I radcy Bartosza Jabłońskiego, Pani Marii Fomin – Prezesowi Oddziału Ryskiego Związku Polaków na Łotwie i Dyrektor Polskiej Szkoły Średniej im. I. Kozakiewicz w Rydze, lekarzowi Wiktorowi Kozierowskiemu, Związkowi Polaków na Łotwie – wszystkim tym, którzy w trudnych dla mnie dniach okazali dużo serca, podnosili na duchu i służyli praktyczną pomocą.

Dziękuję również wszystkim, kto oddał ostatnią posługę mojemu mężowi, śp. Michałowi Bartuszewiczowi. Bóg zapłać!

Regina Bartuszewicz