Pismo Związku Polaków na Łotwie

Mazowsze w rydze

Ukochany kraj, umiłowany kraj...

W drugiej połowie lat 50., kiedy po śmierci Stalina zdjęto sporo ograniczeń i zakazów, pozwolono prenumerować prasę krajów socjalistycznych i powstały księgarnie typu "Globus" i "Przyjaźń", zaczęli też przyjeżdżać do Związku Radzieckiego artyści z krajów ościennych. Mieszkałam wówczas w Petersburgu z mamą (wtedy – Leningradzie), która pewnego dnia powiedziała, że pójdziemy na koncert Mazowsza, polskiego zespołu (!), i że to ma być coś pięknego.

Mało pamiętam z tamtego występu, byłam dzieckiem i miejsca na widowni nie były najlepsze – cały czas musiałam wstawać albo się wychylać, żeby coś zobaczyć, odległość spora, a ludzi co niemiara. Lecz na całe życie utkwił mi w pamięci i w sercu szereg pięknie wystrojonych dziewcząt i ten śpiew: "Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta, i wioski, ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochany, jedyny nasz polski...". Teraz już ta piosenka nie jest tak chętnie śpiewana, pewnie niektóre jej partie trącą mocno tak uprzykrzoną nam propagandą socjalizmu, ale umiłowanie polskiej ziemi, polskiej kultury, wszystkiego, co z Polską jest związane, właśnie tam się zaczynało i przetrwało, i trwa, zaś ponowne spotkanie z MAZOWSZEM wzrusza na tyle, że potem przez dłuższy czas pozostaje wrażenie, że się znajduje tam...

Ukochany kraj, umiłowany kraj...

Minęło tyle lat! Nie żyją już wspaniali twórcy zespołu, zmienił się (i to niejednokrotnie) jego skład, ale niezmiennie wspaniały pozostał kunszt i artyzm wykonawców oraz uczucia, które rodzą się w sercu, odnawiają, rozkwitają... i nucą gdzieś w podświadomości: ukochany kraj, umiłowany kraj... Bo gdy się jest Polakiem nie tylko z zapisu w paszporcie, a z serca, to nie jest ważne, gdzie się mieszka. A pewnego dnia spojrzawszy na mapę, można dokonać

odkrycia, że obecny kształt Rzeczypospolitej jest podobny właśnie do serca!

Więc my wszyscy jak człony jednego ciała czerpiemy życie z tego serca właśnie. Jak mamy wyrazić swoją wdzięczność wszystkim tym, którzy umożliwili nam to wspaniałe obcowanie z dziedzictwem naszego narodu? Żadne bowiem słowa podziękowań nie będą wystarczające.

Może pewnym odblaskiem tego będą słowa wypowiedziane przez kierowniczkę Pałacu Kultury VEF, że "był to najwspanialszy zespół, jaki kiedykolwiek występował na tej scenie"! Ci, którzy tu mieszkają i znają bogatą historię i dorobek zakładów elektrotechnicznych VEF oraz zakres pracy kulturalnej kiedykolwiek tu prowadzonej, na pewno docenią to określenie. W ciągu trzech godzin w stolicy Łotwy, w jednym miejscu był ukochany, umiłowany kraj – Polska...

Dziękujemy!

Helena Bagieńska

Piękna nasza Polska cała...

Zespół Mazowsze gościliśmy w Rydze 22 marca ub. roku. Wówczas, w 75 numerze naszego pisma wyraziliśmy nadzieję, chyba wszystkich zgromadzonych w sali Domu Towarzystwa Łotewskiego, na rychłe ponowne spotkanie. Życzenie ziściło się w ostatnich dniach października br., również dla rodaków w Dyneburgu.

Dostojnym krokiem stąpał złoty wiek historii Polski...

Czym wydawałoby się, może zaskoczyć widza ludowy zespół pieśni i tańca o stałym prawie repertuarze po tak krótkiej przerwie? Może, i to nie tylko zaskoczyć, ale ponownie oczarować i wzruszyć. Serce rosło w Pałacu Kultury VEF na widok Łotyszy, Rosjan bisujących obok Polonusów. Widok rozczulonego Mazowszem rodaka nie zaskakuje, ale niebezpiecznie przechylony przez barierę balkonu Łotysz, domagający się bisu nie tylko dla mistrzowsko wykonanej przez Mazowsze łotewskiej ludowej Pūt, vējiņ, ale prawie każdego popisu zespołu, jest chyba najbardziej przekonywającym świadectwem sukcesu.

... i bisom nie było końca.

Czy może być bardziej sugestywny i pociągający wizerunek Polski, niż ten, zaprezentowany przez Mazowsze? Polski zabarwionej w tym dniu żywymi kolorami dwudziestu tańczących i śpiewających regionów, Polski młodej, roześmianej i... takiej olśniewająco pięknej, urodą i strojem malowanych dziewcząt i chłopców. W tym dniu Mazowsze zjednało dla Polski niejednego sympatyka wśród naszych współobywateli nie-Polaków. I za to dziękujemy przede wszystkim. Bo Polonia łotewska i tak ma dla Polski zawsze otwarte serce.

Romuald Lebedek

Pūt vējiņ ...