Pismo Związku Polaków na Łotwie

Ēriks Jēkabsons

Reakcja Łotwy na rozpoczęcie II. Wojny Światowej oraz relacje polsko-łotewskie we wrześniu 1939 roku

Bezpośrednią konsekwencją podpisania 23 sierpnia 1939 roku Paktu o Nieagresji między Niemcami a ZSRR i tajnego załącznika do niego, był napad wojsk niemieckich na Polskę 1 września 1939 roku, który zapoczątkował II. Wojnę Światową o fatalnych skutkach dla niepodległości Łotwy. Napięcie w stosunkach europejskich narastało już od dłuższego czasu i w tej sytuacji rządy państw bałtyckich usiłowały zapewnić dla swoich krajów gwarancje bezpieczeństwa. Nie udało się im tego uzyskać w międzywojennym dwudziestoleciu i teraz znalazły się one w trudnej sytuacji: państwa bałtyckie nie miały praktycznie gwarancji wielkich mocarstw i nie zdołały nawet uzyskać poważnego wzajemnego zrozumienia (powołana do życia w roku 1934 Bałtycka Ententa była raczej tworem formalnym, który nieco później – w czerwcu 1940 roku – został wykorzystany przez ZSRR jako pretekst do agresji i okupacji Łotwy, Litwy i Estonii). Jedyną możliwością zapewnienia swojego bezpieczeństwa państwa bałtyckie i ich autorytarni przywódcy upatrywali zatem w ogłoszeniu neutralności.

Początek wojny przeciwko jednemu z państw sąsiadujących z Łotwą – Polsce, która w sumie utrzymywała przyjazne stosunki z Łotwą, wywołał wśród mieszkańców niepokój. W pierwszych dniach wojny w Rydze przy oknach redakcji większych czasopism gromadzili się ludzie, którzy czytali najnowsze doniesienia z frontu i obserwowali ruchy wojsk niemieckich na mapie Polski. Odczuwalna była sympatia większości społeczeństwa dla Polski i wiadomość o opowiedzeniu się Wielkiej Brytanii i Francji po stronie Polski 3 września została powszechnie przyjęta z zadowoleniem.

Prezydent państwa K. Ulmanis podpisał 1 września deklarację o neutralności, w której ogłosił, iż "w wojnie, która powstała między państwami zagranicznymi, Łotwa zachowa ścisłą neutralność". 3 września, w dniu wypowiedzenia przez Niemcy wojny W. Brytanii i Francji, rząd Łotwy ponownie podkreślił ścisłą neutralność państwa: " W tej chwili niepokoju rząd zwraca się do wszystkich obywateli z gorącym apelem o jednomyślne i świadome poparcie polityki neutralności Prezydenta Państwa, której rząd będzie przestrzegał we wszystkich zakresach swojej działalności...".

Mimo że w niektórych publikacjach (zwłaszcza w pierwszym tygodniu września) można było doczytać się ukrytych sympatii dla strony polskiej, w urzędach i oficjalnych środkach masowego przekazu usiłowano zachować ścisłą politykę neutralności. Na przykład ambasador Polski Jerzy Kłopotowski udzielił 1 września obszernej informacji dla czołowych dzienników łotewskich ("Brīvā Zeme", "Jaunākās Ziņas", "Siegodnia"), jednak ministerstwo spraw zagranicznych wydało polecenie nie zamieszczania tego wywiadu. Jednocześnie zobowiązano prasę i radio do uzgadniania z MSZ przed publikacją tekstów wywiadów, udzielonych przez ambasadorów państw zagranicznych.

4 września do dyrektora Agencji Informacyjnej "Leta" przybył korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej w Rydze, Glinka, informując, iż przy Poselstwie Polskim utworzone zostało biuro prasowe, mające na celu udzielania prasie łotewskiej informacji o przebiegu działań wojennych. Na pytanie, czy "Leta" byłaby zainteresowana uzyskaniem takiej informacji, dyrektor grzecznie odpowiedział, iż "biorąc pod uwagę status neutralności Agencja rozpowszechnia tylko oficjalną informację". Glinka ze zrozumieniem odniósł się do tego oświadczenia.

Tuż po rozpoczęciu działań wojennych obrony interesów obywateli polskich na terenie Niemiec podjęło się przedstawicielstwo dyplomatyczne neutralnej Szwecji. Jednak państwo to nie posiadało przedstawicielstw konsularnych w Królewcu i Kłajpedzie, gdzie Polacy mieli swoje konsulaty. W tej sytuacji prośba o objęcie nadzorem majątku Konsulatu Generalnego w Kłajpedzie i Konsulatu w Królewcu została skierowana do Łotwy, co też przedstawicielstwa łotewskie w Kłajpedzie i Królewcu uczyniły.

Jednocześnie rząd Łotwy rozpaczliwie usiłował wyjaśnić zasadność pogłosek o związek z państwami bałtyckimi zawartego porozumienia między Niemcami i ZSRR, jednak na poziomie oficjalnym otrzymywano albo zapewnienia przedstawicieli obu państw o bezpodstawności takich pogłosek albo wymijające odpowiedzi. Tym niemniej 11 września minister wojny wydał rozporządzenie o powołanie do czynnej służby trzech roczników rezerwy.

15 września sekretarz generalny MSZ Łotwy, Mārtiņš Nukša, poinformował posłów państw zagranicznych, iż "działania wojenne w Polsce i w Europie Zachodniej nie spowodowały dotąd komplikacji politycznych państwom bałtyckim" oraz że "na naszej granicy z Polską nie obserwuje się na razie tłoku osób cywilnych lub wojskowych". Jednak na granicy z Polska nie było całkiem spokojnie. Niektórzy obywatele Polski nielegalnie przekroczyli granicę, podając jako przyczynę poszukiwanie schronienia (niektórzy zostali wydaleni), z kolei straż graniczna Polski wydaliła 3 września dwóch młodzieńców polskiego pochodzenia z Dyneburga (15-letniego Raudowa i 18-letniego syna kierownika stacji kolejowej w Dyneburgu – Augulewicza), którzy przekroczyli granicę, aby zaciągnąć do Wojska Polskiego. Niektórzy dotarli nawet do Wilna zaś attache wojskowy F. Brzeskwiński, dziękując za postawę przybyłej do poselstwa młodzieży polskiej Rygi, doradził jednocześnie "zachować cenny potencjał ludzki na czas późniejszy" ponieważ Polska potrzebuje "armat a nie ludzi".

14 września do Liepaji przybyła łódź motorowa z Gdyni z 9 marynarzami Marynarki Wojennej Polski, których Łotwa jako państwo neutralne powinna była internować. Byli to pierwsi internowani na Łotwie żołnierze kampanii wrześniowej.

Sytuacja gwałtownie się zmieniła 17 września, gdy do Polski wtargnęła Armia Czerwona całkowicie decydując o dalszym losie tego państwa. Nowa sytuacja wyzwoliła potok uchodźców wojskowych i cywilnych, kierujących się do państw ościennych Polski, w tym również na Łotwę. Pierwsi uchodźcy zaczęli przekraczać granicę łotewską już wieczorem 17 września i w tej sytuacji do wsparcia straży granicznej zaangażowane zostały jednostki wojskowe z Dyneburga oraz miejscowa Gwardia Narodowa (aizsargi). Armia Czerwona ukazała się po drugiej stronie granicy 22 września i od tego czasu ruch uchodźców został przerwany zaś granica – zamknięta.

W okresie 18-19 września na Łotwie wylądowały 83 polskie samoloty wojskowe zaś łącznie internowano 1573 polskie osoby wojskowe i udzielono schronienia 300-400 osobom cywilnym. Obóz dla internowanych założono początkowo w Dyneburgu, następnie na terenie Portu Marynarki Wojennej w Liepaji, Litene i w Ulbroce, obozy dla osób cywilnych – w Siguldzie i w Valmierze. Poza tym w sanatorium wojskowym w Cesis rozlokowano 9 internowanych lotników niemieckich, którzy zmuszeni byli wylądować na terenie Łotwy wskutek usterek technicznych swoich samolotów. Warunki w obozach były stosunkowo łagodne i władze nie broniły internowanym względnie swobodnego poruszania się poza terenem obozów. Jednak obciążenie materialne, którym Łotwa siebie obarczyła zabezpieczając utrzymanie osób internowanych i uchodźców, było duże (państwo musiało podjąć się ponadto opieki nad 26 tys. pracowników rolnych z Polski, których wojna zaskoczyła na Łotwie oraz nad ok. 3 tys. obywateli polskich, z których wielu otrzymywało przed wojną zasiłki socjalne z Polski). Część internowanych i uchodźców wyjechała później do miejsc swojego zamieszkania na terenach, okupowanych przez Niemcy i ZSRR lub przekazanych Litwie, lub do Szwecji, skąd oni później udali się do wojska rządu polskiego na wygnaniu we Francji. Pozostałych – po okupacji Łotwy przez Sowiety – NKWD wywiózł w sierpniu i wrześniu 1940 do obozów w Rosji. Z kolei internowanych Niemców wypuszczono do Niemiec wiosną 1940 r.

Jednak najbardziej skomplikowanym problemem, przed którym rząd Łotwy stanął po 17 września, był stosunek do Poselstwa Polski w Rydze. W tym dniu rząd Polski i dowództwo naczelne Wojska Polskiego opuściły kraj i zostały internowane w Rumunii. Nieco później we Francji został powołany rząd Polski na uchodźstwie, który razem ze swoimi sojusznikami – W. Brytanią i Francją – kontynuował walkę z Niemcami. Problem ten został rozpatrzony na posiedzeniu rządu Łotwy 19 września, na którym większość członków gabinetu przychyliła się do argumentacji K. Ulmanisa i ministra spraw zagranicznych, W. Muntersa, zalecającej przerwanie stosunków z Poselstwem Polski w celu uniknięcia zarzutów pod adresem Łotwy ze strony dwóch agresorów – Niemiec i ZSRR. Według ówczesnego ministra spraw społecznych, A.Bērziņša, niektórzy ministrowie jednak nie zgadzali się z podobną interpretacją zaistniałej sytuacji, wyrażając pogląd, iż fakt okupacji nie oznacza jeszcze zaprzestania niepodległości i państwowości Polski de jure.

21 września W. Munters wezwał do siebie posła J. Kłopotowskiego i odczytał mu memorandum, w którym stwierdził, iż: w związku z tym, że rząd Polski opuścił teren swojego państwa, przerwana została łączność z nim rządu Łotwy, co z kolei zmusza rząd Łotwy "do wstrzymania stosunków z posłem Polski oraz do wstrzymania pełnomocnictw konsuli Polski". W. Munters zaznaczył wprawdzie, iż memorandum nie wyklucza możliwości nawiązania stosunków w przypadku podjęcia działalności "przez jakikolwiek rząd Polski". Według relacji ministra spraw społecznych, A.Bērziņša, rozmowa z posłem przybierała chwilami "dramatyczny charakter". W tym samym dniu ministerstwo spraw zagranicznych oddaliło prośbę attache wojskowego Polski, majora Feliksa Brzeskwińskiego, o umożliwienie mu odwiedzenia internowanych żołnierzy polskich, zaopatrując decyzję rezolucją – "stosunki z attache wojskowym Polski zostały przerwane". Faktycznie w tym momencie Łotwa naruszyła swoją neutralność. Z kolei znajdujące się w podobnej sytuacji rządy Litwy i Estonii – mimo iż wyraziły ustne poparcie posłom Łotwy w tej sprawie – bynajmniej nie śpieszyły się z podjęciem podobnego kroku. Stosunki z przedstawicielami Polski zostały przerwane dopiero w październiku i w znacznie spokojniejszej formie. Ciekawe, że minister spraw zagranicznych Estonii poinformował 25 września posła Łotwy, iż nie zdąży przed swoim wyjazdem do Moskwy wręczyć przedstawicielowi Polski odpowiedniej deklaracji – uczyni to wiceminister spraw zagranicznych Estonii, jednak kroku tego zaniechano. Z kolei minister spraw zagranicznych Litwy otwarcie powiedział posłowi Łotwy, iż Litwa podobnego kroku nie uczyni, ponieważ "w społeczeństwie Litwy i w korpusie dyplomatycznym ten krok Łotwy został oceniony bardzie nieprzychylnie".

W innych krajach neutralnych, na przykład państwach skandynawskich, w ogóle nie rozważano podobnej możliwości, przedstawicielstwa Polski kontynuowały tam swoją działalność. W tej sytuacji już 25 września rząd Łotwy zmuszony był do udzielania niezręcznych wyjaśnień przedstawicielom W. Brytanii i Francji, którzy wyrazili niezadowolenie swoich rządów takim krokiem Łotwy.

Pierwszy sekretarz Poselstwa Francji w Rydze, Jean de Boss, odnotował w swoim dzienniku 21 września: "Munters zawiadomił posła Polski o tym, iż jego misja na Łotwie dobiegła końca i że jego Poselstwo nie ma więcej prawa do wysyłanie szyfrowanych doniesień. Pan Kłopotowski powierzył nam kasę swojej kancelarii, która, notabene, wcale nie jest taka pusta. Ani Rosjanie ani Niemcy nie naciskali na Łotwę, która musi teraz podjąć się pełnej odpowiedzialności za ten czyn, który został spowodowany strachem".

Gdy 3 października w drodze do Sztokholmu Rygę opuszczał poseł Polski i attache wojskowy (smutne, ale Munters jako dowód swojej "specjalnej" przychylności wymienił zezwolenie, udzielone obydwom na sprzedaż swoich samochodów bez opodatkowania i na wywóz z Łotwy własnych i państwowych pieniędzy), de Boss pisał, że "Munters w żaden sposób nie odstępuje od podjętej decyzji, na przekór protestom Anglików i Francuzów. Łotwa niczego nie zyska przez jego niewolniczą pokorę. Korpus dyplomatyczny otrzymał kopię polskiego protestu". Niezręczną sytuację Łotwy obrazował również fakt niezwłocznego ustanowienia wydalonego z Łotwy attache wojskowego, Feliksa Brzeskwińskiego, attache wojskowym w innym państwie neutralnym – Szwecji, której rząd bynajmniej nie nosił się z zamiarem przerwania stosunków w poselstwem Polski.

(ciąg dalszy w następnym numerze)

Tłum. R. Lebedek